niedziela, 30 października 2011

Lubię tak sobie wyjść po 22 z domu, w bluzce na ramiączkach, legginsach i chodzić.. lubię, gdy jest tak ciemno i nie boję się, że zza rogu zaatakuje mnie jakieś zombie czy duch.( xD ) To jest taki stan nieprzejmowania się byle czym, a zamartwiania się czymś innym, powiedzmy, że czymś poważniejszym. To były bardzo dziwne dwa dni i nie wiem co mam o nich myśleć. Ale co.. naprawiłam dźwięk, usunęło mi się to cholerne archiwum, z jednej strony to chyba dobrze, bo gdyby kiedyś znowu mnie natchnęło na przeczytanie go, i znowu miałabym przeżywać to tak jak przedwczoraj to się cieszę, że tak się stało. Ale z drugiej strony mam sentyment do starych wiadomości, no cóż. Się trochę pozmieniało. Muszę się nauczyć żyć, bo na razie nie potrafię i wynikają z tego nieprzyjemne myśli, sytuacje. Jest dziwnie, obojętnie, bezuczuciowo.. tak to jest, kiedy karmi się człowieka kłamstwem. A wczoraj tak sobie dość długo nie spałam, z resztą tak samo jak przedwczoraj, z tym, że dziś oszukałam czas, bo wstając o godzinie 10 okazało się, że jest tak na prawdę 9. I tak mi się ten czas dzisiaj dłuży. Wczoraj ogarniałam chemię, jeszcze tylko ogarnąć polski i lajt, amisięniechce. Teraz - rodzinka.pl i w końcu szczery uśmiech od ponad 3 dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz