środa, 31 sierpnia 2011

yy

Jaka masakra! Ehh, nie noo.. i powiedziało mi się o dwa słowa za dużo, a mianowicie o słowa "mam bloga". Wstyd jak cholera, nienawidzę siebie i najchętniej poszłabym się zabić -.- Jednak mam nadzieję, że nie będzie tutaj wchodził i czytał moich bzdur, może zapomni prędzej czy później tak jak o mnie. Miałam to pisać dopiero jutro, ale napiszę już dziś.. WAKACJE 2011 - najlepsze, wyjątkowe i za cholerę nie mogę uwierzyć, że już się praktycznie skończyły :O Nie czuję jeszcze szkoły. Za to jutro już 'poczuję' ;/ Przynajmniej cieszę się z jednego.. że będę go widziała prawie, że codziennie z tą różnicą, że nie będę go mogła przytulić czy pocałować. Jednak jeśli ułoży się tak jak bym to chciała pod koniec roku szkolnego było by bardzo bardzo dobrze, oby. Powinnam być z siebie dumna, dlaczego? Bo oprócz tych paru łez, które gdzieś się tam pojawiły, gdy się z Nim widziałam.. w ogóle nie płakałam. Może jeszcze tam kiedyś będę, ale na razie nie ma powodów. " dużo bym dał by przeżyć to znów , wehikuł czasu to byłby cud .. " Za bardzo polubiłam ten cytat. Dzisiejszy komentarz na photoblogu od Niego mnie zesmucił. Ale całe szczęście, że się dziś z Nim widziałam, bo nie wytrzymałabym normalnie siedząc przy komputerze. Powiedzmy, że się pożegnaliśmy i teraz czekamy (albo tylko ja czekam ;/ ) na koniec roku, ale gdzie tam jeszcze :| ale kocham Go i jak na razie w tej kwestii się nic nie zmieni. Jestem pewna, że często będę wracać wspomnieniami do dzisiejszego dnia, do tych słów i nie tylko..  w sumie to jestem rozkojarzona, jedno zdanie nie trzyma się drugiego, idę już spać, chociaż i tak wiem, że nie zasnę wcześniej niż o 12, a jutro będę chodziła niewyspana. Tak, jutro też bym się chciała z Nim widzieć, bardzo. Może się uda. Idę noo.. z każdą minutą robi mi się coraz smutniej, nie chcę tak. Jeeej, kocham Go. A teraz muzyka, łóżko i myślenie.

dam radę. zawsze daje radę, a że chuj z tego wychodzi to co innego .

wtorek, 30 sierpnia 2011

smile

W sumie to nie wiem czemu byłam smutna. Jest dobrze, powinnam się cieszyć i wgl. Porozmawiane z Anią - dziękuję :* Tomcio chciał notki na photoblogu to dodałam, chociaż średnio mi się to uśmiechało dodawać, bo miałam opisać dzisiejszy dzień, a był on tak cudowny, że chciało się napisać szczegóły, ale fakt, że czytają to osoby, które lepiej żeby tego nie wiedziały mnie zatrzymał. Kurde no, kocham Go tak cholernie. Jego zdjęcie, które chciał, żebym dodała na pb:
Słodkie ♥ ten Jego uśmiech. Tak wyglądają nasze rozmowy na skype :D on wariuje, ja się śmieję, on się śmieje i oboje się tak śmiejemy z niczego:D czasami wydaje mi się, że robi to specjalnie dla mnie.. kochany jest. Dziś mi się nie chciało myć włosów, więc jutro wcześniej wstanę i sobie umyję, jeśli pojedziemy do tego kina. Chcę Go. Dzisiejsze południe z Nim na Mosirze, a dokładniej za Mosirem było wspaniałe. Te pocałunki, przytulanie, trzymanie się za ręce i mówienie mi, że tylko mnie kocha i że ja Jego i że nie chce tego kończyć było jeszcze wspanialsze. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży i że to ten, z którym spędzę życie, chociaż tego nie jest pewna.. "nigdy nie mów zawsze" ; ) a i jestem lekko zdenerwowana, bo mi dźwięk na komputerze nie działa ;/ jutro ogarnę.

podejrzewam, że zrobisz we mnie więcej dziur, niż jakikolwiek mężczyzna

fajnie.

Ustawiłam sobie budzik na 10:20, oczywiście budzik wyłączyłam i poszłam spać dalej, ale nie na długo, bo zaraz dzwonił do mnie Tomuś, żebym pojechała do niego do cz-dz i normalnie bym nie pojechała, ale tak się złożyło, że dziadkowie jechali to pozbierałam się w 10-15 min. i byłam w czecho. Widzieliśmy się godzinę, jak zwykle było słodko, z resztą jak zawsze z nim :* A później piekło, czyli Martyna i Baśka w tym samym autobusie -.- jak te dziewczyny mnie wkurwiają! To jest nie do pojęcia jak bardzo! I to moje udawane " gratuluję, że zdałaś".. jakie to było sztuczne i nieszczere, każdy głupi by się zczaił, ale nie ona. Aaaa! Wkurzyłam się, ale nic. Te dwie.. osoby należą do grupy osób, które o mnie za mnie mogłyby nie istnieć -.- serio. Jutro może "podwójna randka" :D obyobyobyobyoby. Nie mogę uwierzyć, że jest wtorek, a już w czwartek trzeba iść do szkoły. Normalnie jakoś zawsze czułam, że się zbliża rok szkolny, a w tym roku nic, kompletnie nic, pełen luz chillout. Zdałoby się coś tą szkołą zainteresować, ale mi się nie chce, na prawdę. I znowu nic nie wiem, i znowu zaczęło mi bardziej zależeć i znowu będę smutna, jeśli to się wszystko nagle skończy, nie chcę tak. Kocham Go.

When i get sad, i stop being sad and be awesome instead. True story.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

cookie crisp

ja to jestem mądra.. jest już taka godzina jaka jest, a ja wpieprzam płatki śniadaniowe, ale bez mleka. Szkoda tylko, że są już suche i że dziąsła mnie już bolą, ale ważne, że słodkie to. Jak mnie ta noga   !@#$%^&* yy.. boli ;/ nie mogę już z nią. Idę już pomału w kierunku łóżka, bo jutro bym chciała wcześniej niż normalnie wstać ; ) music i łóżko ^^
i co? moja silna wola jest za słaba, dlaczego? Bo napisałam do Niego, ale on nie odpisał, może go już nie ma. Ale żałuję ! No, cóż stało się. Zjadłam kolację, tak. Byłam głodna jak nigdy. O czym chciałam jeszcze napisać.. a już wiem. Wchodzę na facebooka, patrzę a tam Baśka dodała posta "Zdałam kurwa, zdałam" - po przeczytaniu tego załamałam się automatycznie. Jak mogli ją przepuścić? Ona jest.. ona jest.. nienormalna! Nie chcę jej w klasie, jej "dupy" xD twarzy, żeby nie napisać ryja i całej jej nie chcę. Całe szczęście, że jeszcze tylko rok, ale mogło być jeszcze piękniej, już teraz byłoby jej mniej. Kolejna "wspaniała" informacja na dziś -.- Humor mi się zepsuł. Nie wiem dlaczego, powinnam być może nie w cudownym nastroju, ale przynajmniej dobrym, a tu nic. W najbliższym czasie będę musiała kolegę odwiedzić w szpitalu, biedny. Coś mnie parę dni temu w kostkę użarło i mnie to boli, szczególnie jak chodzę, chociaż jak nie chodzę to też, ale wtedy bardziej swędzi niż boli, twarde to mam i to nie jest wcale fajne. + jaka ja jestem tępa, że ja takie rzeczy piszę.. te na samym początku. Teraz mi się tak chce z tego śmiać, że to jest nie pojęte xD On jest cudowny ^^ kocham Go. Teraz wszyscy "widziałam Cię na dniach", irytujące trochę, ale cóż. Mówiłam już, że Go kocham? tak? nie? no to: Kocham Go ! ♥ i'm happy, so happy.

Moje serce usłyszało, co mówiło jego serce i poczuło się szczęśliwe.

fuck

Dzisiejszy dzień bardzo miły, ale do czasu. Od 9 do 15 z Anią w BB, na sferze itd. Co najmniej z 3 razy przeszłyśmy wszystkie sklepy, które tam są, ale fajnie było. Cudowny czas z nią spędziłam. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się z byle czego, tzn. było z czego :D Widziałyśmy A. Małysza, nawet miałyśmy zamiar pójść po autograf, ale nam uciekł. "Hujspital" i wszystko :D Kocham ją. Ale później trzeba było wrócić do domu i znowu się zaczęło.. te wkurwiające pytania, jakbym nie wiem co i z kim robiła ! -.- "gdzie tak długo byłaś?", "co tam tak długo robiłaś" aż mnie kurwica brała! Za niedługo to będę mogła do BB  max. tylko na godzinę, jechać -.- I przez tę jej gadkę nie mogłam się widzieć z Tomciem. Się wkurrr.zyłam dość konkretnie. Całe szczęście jutro idzie do pracy, więc się z Nim zobaczę.. i jutro też, bo później to aż mnie serce boli, jak sobie pomyślę o roku szkolnym i o tym, że.. nie, nie chcę na razie o tym myśleć, bo mi się robi jeszcze bardziej smutno. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży tak, żebyśmy byli oboje szczęśliwi. Wczorajszy wieczór z Nim był wspaniały, najwspanialszy.. kocham Go. Mam nadzieję, że nie jest na mnie zły o coś i że ma dobry humor, bo jeszcze tego mi trzeba, żeby dziś płakać. Nie mam siły, nie dziś. Jak wróciłam do domu to od razu: skoś trawę, no to ok, skosiłam i jak nie w pewnym momencie ujrzałam pająka, to zaczęłam piszczeć, skakać i się rozpłakałam xD ale był ogromny ! To nie był taki tam zwykły pajączek, to było takie bydle z 5cm-owe :O ale nic, przeszło mi po paru minutach i dokończyłam to w końcu. Haa i kupiłam sobie dwie bluzki i buty, jestem bardzo zadowolona. No i jutro niby na rowerach do cz-dz, się jeszcze zobaczy.. oczywiście z Anią. Uwielbiam z nią rozmawiać. Ale takiej wsi jak my nikt nie potrafi robić xD On do mnie nie pisze, ja do niego nie piszę.. ale nie.. nie mogę, musi on pierwszy napisać, teraz jego kolej. Ja już do niego pisałam.. nie mogę.. aaa! zaraz eksploduję, ale nie.. nie napiszę. Spokój. Jest jeszcze dużo rzeczy, o których chciałabym napisać, ale idę jeść kolację.

niedziela, 28 sierpnia 2011

ostro♥♥

Kocham Go... Co prawda było dzisiaj parę aktów zazdrości, ale przeżyłam jakoś. Aaa i prawie, że najważniejsze.. pojechałam xD Mama mnie puściła, co prawda o 21 już musiałam być w domu, ale każda sekunda spędzona z Nim jest cenna, bardzo. To były jedne z najpiękniejszych dni w moim życiu ♥ Na dniach syf a nie muzyka. Universe do mnie nie przemawia, Biały jedynie coś pokazał, a na Stachurskim już nas nie było, no ale nie żałuję tego. Hoho, a kuzyn jaki już wcięty był :D nawet mnie nie poznał. Znajomych w cholerę dużo. Co chwilę "cześć", "hej" itp. Jutro mam nadzieję, że też się widzimy, bo to ostatnie dni, które spędzamy w taki sposób.. razem. 21:30 a ja robię na legalu jajecznicę z serem i pomidorami :D zjadłabym coś jeszcze, ale właśnie nie mam już co. Uwielbiam dzisiejszy wieczór, Kocham Tomka, życie jest piękne.. do czasu.

Chwile jak motyle
Krótko żyją - wiesz?

dziko

Nie wiem jeszcze co i jak z dniami, chciałabym, żeby wypaliło. Nie wiem może się uda, oby. Sitek i Ero - Ból -miazga, dzikość i wgl. szał. Pokochałam tę nutę. Pogoda się trochę zepsuła, co prawda świeci słońce, ale jest chłodno. W sumie to idealna pogoda na jakiś wypad ^^ Trzeba się odważyć i zapytać mamy czy mogę jechać. Poszłam spać grubo po 2, ustawiłam sobie budzik na 10, ale wstałam przed 11. I teraz powinnam pójść do mamy i dowiedzieć się czy mogę jechać, chciałabym, ale szkoda, że Sosenka nie może :( Mam fazę na "Got 2 Luv U" ale ze względu na Sean'a Paul'a :D W razie czego jechałabym o 17, więc napiszę albo jak przyjadę albo na następny dzień, ale to będzie zależało od tego czy w ogóle pojadę, xoxo.


Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne?

sobota, 27 sierpnia 2011

wnerw

Ale jestem wkurzona! Chociaż to mało powiedziane. A przez co? Przez te Jego żarty i o moją zazdrość. Trzeba wiedzieć kiedy mam ochotę na żarty a kiedy już warto przystopować -.- Serio jestem wkurzona! Prawdopodobnie będzie to ciężka noc, nie zasnę - wiem to. Mam ochotę krzyczeć albo coś rozwalić, nienawidzę tłumić w sobie emocji. Od razu ciśnienie mi podskoczyło i zrobiło mi się cieplej o jakieś 10 st. Zajebiście się czuję! Przynajmniej muzyka jakoś we mnie osłabi te emocje - tak myślę. Idę stąd. Aha, prądu nie było i jak zwykle siedziałam przez 5 min. trzymając rękę na myszce, bo nie ogarniałam co się stało, cała ja. Nie lubię ciemności, xoxo.
+ no i powiedzmy, że wyjaśnione.. 'przesań bo wole ciebie '  wiem, że kłamie, ale kocham Go i mu wierzę i ufam. Jest 01:06 a ja siedzę przy komputerze, mama mnie zabije. Nigdy tak długo nie siedziałam :O idę, chociaż spać mi się nie chce, ale kiedyś trzeba zasnąć. Choćby na parę godzin.

Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne?
No i dzień spędzony na świeżym powietrzu. Byłam w cz-dz, spotkałam Szymona, ale było mi go ciężko rozpoznać, zmienił się.. a przecież to mój sąsiad xD Później miałam kosić, ale mi się nie chciało, a poza tym tak mnie ręce bolały i nadal bolą, że nie dałabym rady. Chociaż grabić też mi się nie chciało, męczyłam się łącznie 2 albo i 3 godziny, ale się trochę uporałam. Pogoda się trochę zepsuła - niedobrze ;/ Siedzę na tym facebooku i wszyscy się tak jarają tymi dniami jakby nie wiem co to było. Nie byłam i jakoś mnie to nie rusza, chociaż jutro bym chciała, bo jeśli miałabym się widzieć z Tomkiem to wiadomo. Po tej naszej rozmowie odczułam, że za mną tęskni.. może nie bardzo, ale trochę. Jeszcze parę dni i do tej szkoły trzeba iść.. już się trochę przygotowywałam psychicznie na to, ja chcę jeszcze wakacji. I tak właściwie te wakacje były i są jak najbardziej udanymi wakacjami, tak jak mówiłam tak też było. Były wyjątkowe? Bardzo wyjątkowe. Jutro może dni cz-dz, w poniedziałek może basen albo bb, we wtorek i środę planuję ostatnie dni chillowania, chill nad chillami ma być, w końcu ostatni dzień wolności od nauki, bo później już trzeba się wziąć ogarnąć do szkoły. Trzeba coś przekąsić, bo z tego wysiłku zgłodniałam jak nigdy. A to zdjęcie, które się podobało Tomkowi prawdopodobnie najbardziej:


xoxo,
 Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne? 

got 2 luv U

Aaaaaaaa! "got 2 luv U" i wszystko. Nie mam pojęcia, ale akurat ta piosenka kojarzy mi się z Tomkiem. W sumie to nie ma źle.

nie przyzwyczajaj się to nie będziesz tęsknił.

poczuć

Jest godzina 11, a ja piszę tutaj. Wstałam przed 10, szok ! Ale dzisiaj mnie czeka trochę roboty ;/ Kosić trawę, posprzątać dół i mój pokój i inne takie. Aaa i oczywiście zrobić obiad -.- ale mam nadzieję, że do 16 się z tym wszystkim wyrobię, bo później bym chciała się widzieć z Tomkiem.. chyba, że pojadę na dni cz-dz. Nie wiem co i jak. Muszę w końcu sobie kupić szampon, żeby mi ten kolor zszedł, bo nie chcę na początek zaczynać z -20pkt ;/ Taa.. moje nocne twórczości nie znają granic. Rozumiem, żeby nie móc zasnąć, ale ja się nie męczę, tylko tworzę jakieś teksty, z resztą nie zbyt mądre. Chcę w końcu zmądrzeć, chociaż tak trochę. Bo sama nie wiem czego teraz chcę, albo bredzę tak, bo za mało miałam dziś snu, albo tak jest naprawdę. Jej.. nie chce mi się kompletnie nic, ale trzeba się będzie wziąć i od czegoś zacząć. Męczę tę piosenkę non stop, kocham ją wręcz. I cieszę się, że wrzucili to przed premierą. Muszę zrobić dzwonek na telefon, bo ten mi się już znudził, naprawić zegarek..a gdzie w tym wszystkim odpoczynek? Ale dam radę, muszę. To chyba już idę, bo trzeba by się było w końcu za to zabrać.

każdy ma jakąś misję w swoim życiu

piątek, 26 sierpnia 2011

wspaniale

Usunął mi się post, od nowa -.-
Wiecie co? To już chyba 4 albo 5 dobry uczynek w tym tygodniu i przez to czuję się wspaniale. Albo niee.. wspanialej niż dotychczas. Nie wiem o czym pisałam, ale jestem wściekła, że mi się to usunęło. Męczyłam się z trawą przez godzinę albo więcej i jeszcze jej nie skosiłam, ale to jest naprawdę duży ogród i beznadziejna trawa. Tak, jeszcze jutro mnie czeka ta męczarnia, trzeci dzień koszenia..koszmar. Ale dam radę. Jutro miały być dni Cz-Dz, ale chyba jednak nie ma, nie wiem. W sumie będzie Happysad i Wilki, nie mam pojęcia. Może słowo "znaleźć" to dość brzydkie określenie, ale znalazłam osobę, z którą mogę porozmawiać o wszystkim, o każdej porze dnia i nocy, mogę na niej polegać, ufam jej i ona też mi ufa - Aniu dziękuję Ci za wszystko, mam nadzieję, że uda mi się choć trochę pomóc, będę się starała z całej mocy, żeby wszystko było jak najlepiej i wierzę, że wszystko się uda. Chyba mogę ją nazwać przyjaciółką. Co prawda znamy się już dwa lata, poznałyśmy się w szkole, na wf-ach. Tak od paru miesięcy zaczęłyśmy rozmawiać więcej niż zwykle, a w zeszłym tygodniu jeszcze bardziej niż dotychczas. Wydaje mi się, że mogę ją spokojnie nazwać przyjaciółką. A moje sprawy? Jak na razie układa się dość dobrze, nie narzekam,(jak na razie) jestem zakochana ze wzajemnością, wszystko byłoby idealne, gdyby nie fakt iż za tydzień zaczyna się rok szkolny. Idę po coś słodkiego, wiatr z wiatraka wieje mi na twarz - bardzo miłe uczucie, ale jest mi tak gorąco, że nie można tego pojąć. Spodobała mi się bardzo ta nuta i daję linka - KLIK-

chill, chiil, chill

Dziś w miarę ciekawie. Jak zwykle nie mogłam zasnąć, poszłam spać po 2, a obudzili mnie już ok. 9 jak nie wcześniej, dla mnie to za mało. W końcu pojechałam do Ligoty, jednak sytuacja, która panuje teraz w domu mnie trochę dołuje. Zrób obiad, umyj wszystkie naczynia, załącz to, wynieś tamto, nie zapomnij zrobić tego.. można zwariować. Nie jestem przyzwyczajona do robienia takich rzeczy, za dużo tego wszystkiego do ogarnięcia, przez to nie mam czasu dla siebie czy spędzenia czasu z kimś innym. I właśnie to mnie dobija. Wiem, że to chwilowe, że wszystko się unormuje i będę robiła to co wcześniej, miała tyle wolnego czasu, że nie będę miała co robić, tak samo wiem, że to niczyja wina.. stało się i teraz trzeba się z tym uporać. Zostało jeszcze jakieś.. 3 albo 4 tygodnie. I to też nie dzień w dzień, na szczęście. Tylko w te dni, kiedy jestem z dziadkiem sama w domu. Przez ten nadmiar obowiązków czuję się jakbym to ja prowadziła dom, rodzinę.. jeśli tak to ma wyglądać to albo nie chcę mieć męża (oczywiście, że chcę :D ) albo mieć takiego męża, który będzie mi w połowie rzeczy pomagał.. taa jeszcze traf na takiego ; ) jeszcze mam czas, a nuż Go znajdę. Mama miała dziś nadto dobry humor, to dobrze i źle.. widziałam się z Tomkiem, pierwszy raz od 2 m-cy widziałam Ferdka. Szkoda, że na chwilę, ale zawsze to coś. Przyjdzie wrzesień i już w ogóle będzie ciężko z jakimś widywaniem się poza szkołą (czyt. całowaniu, przytulaniu itd. ) Będzie mi tego w cholerę brakować, ale się zobaczy co i jak dalej. Jednak uważam, że najlepszą opcją będzie zostanie przyjaciółmi.. czyli normalne spędzanie ze sobą czasu itp, a pod koniec szkoły jeśli uczucie to będzie nadal takie silne jak jest to chciałabym, żeby z tej przyjaźni było coś więcej. Może się uda, może nie. Czas pokaże. A teraz idę robić kolację i do czasu, aż babcia nie przyjedzie nie wejdę na kompa, czyli tak do 20. Ale przecież z tego nie umrę.
nie przyzwyczajaj się to nie będziesz tęsknił.

czwartek, 25 sierpnia 2011

bounce

Praktycznie zaraz po napisaniu mojego ostatniego posta poszłam na powietrze i.. zostałam zmuszona do koszenia trawnika :D nie powiem.. zmęczyłam się dość konkretnie, a niestety jutro czeka mnie to znowu. A jak mnie komary pogryzły ! Nienawidzę tych stworzeń, mam przez nie same kropki na nogach i wygląda to po prostu "ślicznie". Spać mi się chce, ale jak zwykle nie pójdę spać wcześniej niż o 12. Wczoraj zasnęłam po 2, oglądałam jakiś serial polski i dalej mi się nie chciało spać, ale już później jakimś cudem mi się udało. Jestem z siebie dumna, nikt nie wie, że tutaj piszę, a na photobloga tylko zaglądam czy ktoś nie dodał jakiegoś zdjęcia, ale żeby się odciąć od pb na stałe? Raczej wątpię. Już mam go ponad rok, uzależnienie to za dużo powiedziane, ale coś koło tego. Próbuję zrobić sobie dzwonek na telefon, ale nie da się zrobić z .aup na .mp3 i lipa. Oo.. może dokończę oglądanie Sali Samobójców, bo nie ma z kim ciekawym popisać na gg ani na facebooku. Jutro czeka mnie ciekawy dzień - wiem to, a przynajmniej się domyślam. Za jakiś czas muszę ogarnąć tego bloga, bo na razie tylko piszę, ale nie mam czasu na razie.

każdy ma jakąś misję w swoim życiu

25.08

Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Wczoraj byłam w złym humorze no, ale mi na szczęście przeszło. Ogólnie czuję się dość dobrze, nie jest mi smutno, ale też nie jestem w jakimś tam wspaniałym nastroju. Zbliża się rok szkolny i obawiam się paru rzeczy.. m.in. jak się potoczy moja przyszłość z Tomkiem, Agatą i resztą. W końcu bym chciała zająć się porządnie nauką (tzn. nie uczę się źle, ale chciałabym w tym roku mieć świadectwo z paskiem, bo zawsze mi brakuje kilku ocen) i pomyśleć do jakiej szkoły by tutaj pójść. I przede wszystkim czy do Bielska czy do Czechowic. Nie lubię sama podejmować decyzji, bo zazwyczaj jestem nie zadowolona z wyboru, a sprawa ta jest ważna, bo to zależy od mojej przyszłości. Na pewno nie pójdę "tam gdzie koleżanki", ale trzyma mnie ktoś inny - Tomek. Nie mam pojęcia co będzie lepsze, zobaczę jak to się ułoży w ostatniej klasie, ale prawdopodobnie i tak pójdę do Czechowic, bo będę miała ciężko z dojazdami do BB. Są wakacje, zobaczę jeszcze co i jak, no i oczywiście jak mi pójdzie z nauką. Dziś cały dzień siedzę przed komputerem, ale nie mam co robić, albo inaczej.. nie chce mi się nic robić, więc piszę tu. Zaraz pójdę pomalować paznokcie, bo prawdopodobnie jutro pojadę nad jaz z Tomkiem. W takim razie idę, włączam muzykę i może jeszcze coś tu dzisiaj napiszę.

środa, 24 sierpnia 2011

wstęp

Założyłam bloga, żeby oddzielić się na jakiś czas od photobloga, w którym za dużo znajomych go czyta. Tu mam nadzieję, że będą to osoby nowe i nie będę musiała znowu uciekać w inne miejsce :) Jest już późno i jedyne na co mam ochotę to się położyć spać, więc co do jutra. Myślę, że uda mi się jutro napisać o kilku rzeczach, które leżą mi na sercu, a nie mam tego gdzie i komu powiedzieć.