piątek, 30 września 2011

Okey. Nie mam nadal dźwięku, więc zadowalam się samym tekstem. Myslovitz♥ zakochałam się w ich tekstach, cudo, poezja, wielbię ich. A w uszach słuchawki i włączona moja druga i trzecia miłość, czyli My Chemical Romance i 30 Seconds to mars. Ograniczyłam już słuchanie rapu, niektóre kawałki tylko. Ogólnie nie to, że mi przeszło, ale zależy od humoru. Teraz jest mi radośnie, więc słucham rocka czy tam czegoś rockopodobnego czegoś. Tzn. dobry jak dobry. Pisałam z Sosenką, w końcu. Ogólnie to idę zaraz po FRUGO♥ spać mi się chce. Byle do ferii.

"Pytasz wciąż co tam u mnie czy coś
Czy zmieniło się tu, chyba nie
Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic"
Brak mi słów na to, żeby opisać to jak się czuję. Oo już znalazłam..ambiwalencja - postawa, charakteryzująca się jednoczesnym występowaniem pozytywnego jak i negatywnego nastawienia do obiektu. I tyle wystarczy, to jednak możliwe. Jednak nie może być idealnie, nigdy nie będzie idealnie i nie było, mogło mi się jedynie wydawać, że było idealnie, bo może byłam w pewien sposób.. zaślepiona? szczęściem i dlatego. Tak samo nigdy nie będzie tak jak ja bym chciała, a nie chcę być zależna od jakiejś osoby, nie chcę być czyimś pionkiem w grze, nie chcę sobą manipulować. W sumie już się nauczyłam obojętności albo twardej postawy w podchodzeniu do takich spraw, albo po prostu mam to wszystko gdzieś -.- chociaż czasami mam ochotę powiedzieć kilka rzeczy za dużo, tylko nie wiem kto jest tutaj winny, czasami wydaje mi się, że jedna a czasami, że druga osoba, jebane. A może to też przez to, że jestem tak cholerną egoistką?  Może, nie wiem. Chcę się w końcu nauczyć dobrze żyć, być zadowolona z tego co robię i znaleźć w końcu jakieś rozwiązanie, bo szczerze mówiąc się męcze, ale czasami. I to "czasami" jedynie mnie powstrzymuje. Skomplikowane. Jutro Maciek♥ mój kochany, najukochańszy kuzyn. I rajd, na który jednak nie idę, a szkoda. Za to będzie eM i będzie planowanie i będzie "nie mogę się już doczekać" :D oo jak ja się nie mogę doczekać stycznia, a dokładniej ferii. Scotland, England, airplane, city, kocham♥♥ tylko na tydzień, ale zawsze coś, o ja jebie! jak się jaram tym. A teraz kolacja i nudy przed komputerem -.-

czwartek, 29 września 2011

Właściwie to się chyba nie mam czym przejmować. Chociaż jest inaczej niż było i to zupełnie inaczej to przyzwyczaiłam się już mniej z tym walczę, tak jakby. Teraz moim problemem jest szmata.. yy tzn. baśka -.- co za wredne stworzenie. Ale tym się akurat najmniej przejmuję, jakoś ona mi do szczęścia nie jest potrzebna. Jutro dzień chłopaka, aż się boję tego dnia. Tzn. będzie on wyglądał normalnie, ale.. w sumie to nie wiem. Mam napisać na jutro rozprawkę.. pierdzielę i nie piszę. Nie chce mi się. Dziś miałam telefon na wyciągnięcie ręki i dupa. ehh.. -.- jaki dzisiejszy dzień był miły, oparty na dwóch miłych wydarzeniach.. zaraz po szkole Murzyn ^^ i jego smile, peace i oczy :D kocham Go..ale jak brata. A później w Auchanie.. na samą myśl mi się pojawia uśmiech na twarzy xD nie no.. spoko. Wszyscy mnie denerwują, nie mam miejsca w szkole, ciągle myślę o wtorku po szkole.. nie daje mi to spokoju, ciągle wyobrażam sobie jakby to teraz wszystko wyglądało. Na pewno nie chodziłabym wtedy do szkoły, ale co dalej? chcę i nie chcę wiedzieć. Teraz muzyka i zaraz spać.. yhy, "zaraz" czyli tak o..12?

środa, 28 września 2011

PIERDOLĘ TO WSZYSTKO. Uczę się obojętności co do Niego, bo gdybym miała się zachowywać tak jak kiedyś to chyba faktycznie wczoraj to auto mogłoby mnie jebnąć! Żałuję, że się odsunęłam !! Nie chodzi nawet o samego Tomka.. o większość świata, ludzi.. przeszkadzają mi. Albo to ja przeszkadzam im. Nie chcę być tylko pionkiem. Nie myślę o tym. Idę słuchać muzyki i się cieszyć, bo z tego smutku dłużej w jednym miejscu nie ujebię. W sobotę alkohol <3 w południe w małych ilościach, w nocy wyruszamy na miasto - kocham mojego kuzyna. Chociaż może znowu skończy się tylko na obietnicach. Nie chcę pić. Nie lubię pić. Może nie ma wyjścia, ale jestem wściekła, a rozrzucanie rzeczy po pokoju, płakanie, targanie kartek już na mnie tak nie działa.. jutro proszę o powtórkę z wczoraj, tylko wersję: kill me. Być może to wszystko co teraz piszę jest kwestią mojego humoru, w większości na pewno. Wolę wyżyć się tutaj niż wyjść teraz, gdzieś, do kogoś i pić. To nie jest rozwiązanie.. aaaa! W dupie mnie ma, nie kocha mnie, wiem to. Sam przecież powiedział, że gdyby chciał ze mną zerwać nie odzywał by się do mnie. Co prawda razem nie jesteśmy, ale może przestał mnie już kochać i nie chce ze mną pisać, rozmawiać.. może, a może nie. Kurrrrrrrwa! Nie przejmuję się tym, a przynajmniej bym chciała się tym nie przejmować. Chciałabym mu jakoś pomóc, ale jego charakter.. jprdl. -.- lepiej się nie zbliżać, bo dowiesz się od niego całej prawdy co myśli o tobie. Już dwa razy przez to przechodziłam, trzeci raz nie chcę. I w dodatku ten dźwięk kurwa! Pierdolę, że nie wypada, bo jestem dziewczyną, w takich sytuacjach jebać to. Jedyną rzeczą, która może mnie uspokoić jest to, żeby mnie przytulił i powiedział, że już nigdy się tak nie będzie zachowywał. A wiem, że NIGDY tego nie zrobi, dlaczego? Bo to są moje chore myśli, urojenia, marzenia, które dla niego nie mają znaczenia, śmieje się z nich, a ja chcę, żeby po prostu... wiem, że nie ma ideałów.. nigdy nie będzie tak jak chce :( ja dla niego robiłam wszystko, a przynajmniej dużo rzeczy... żeby udowodnić mu jedną rzecz - że Go kocham. On...a z resztą. Być może faktycznie jestem jakaś dziwna.. od godziny 12:20 nic nie jadłam, kolacji też nie zamierzam jeść. Nie chce mi się.. nic mi się nie chce, oo płakać mi sie chce, dlaczego? nie mam pojęcia. Może dlatego, że się przejmuję? że osoba, na której mi zależy najbardziej nie chce ze mną pisać, rozmawiać, ogólnie rzecz biorąc ma mnie w dupie.. mam nadzieję, że to minie. Bo nie wytrzymam tak na dłuższą chwilę. Nie raz już to z nim przechodziłam, znam go, mniej wiecej wiem, co robić, gdy się tak zachowuje, ale teraz jest o tyle inaczej, że wiem, że mnie kochał i w każdej chwili, może już przestać. Myślmy pozytywnie.. tylko.. On zawsze ma problemy związane z dziewczynami -.- ja się pytam: po chuja on się tak wobec nich zachowuje/ zachowywał jak teraz się smuci, jest zły na cały świat i.. idę. Postaram się o tym nie myśleć, a jutro i piątek jakość przeżyję. Piątek.. dzień chłopaka, kurwa -.-
Bo tak właściwie jest do dupy. A co jest powodem? a może inaczej.. "kto?". Któż by inny jak nie On. Bo co? bo znowu ma przede mną jakieś tajemnice, nie odzywa się do mnie, a jak już to trochę i głównie o zadanie i naukę się pyta. Nie przytuli mnie, mówi, że mam się uśmiechać -.- a ja w dupie mam uśmiechanie się, jeśli jest tak jak jest. Niech chociaż nie wiem.. powie coś, cokolwiek, żebym była spokojna i mogła się nie przejmować. Ale przecież nie może być doskonale, nigdy nie będzie tak jak ja chcę.. być może za dużo bym chciała.. i to głupie zastanawianie się co mu jest, czy może to moja wina, czy już mnie nie kocha, bla, bla, bla.. Myślałam, że po tym jak powiedział mi o niedzieli, będzie inaczej, ale pod względem takim, że zacznie mi poświęcać więcej czasu, albo będzie robił tak, żebym była w pełni przekonana, że czuje do mnie to co ja do niego, ale widocznie jestem jakaś dziwna, że tak myślę, albo po prostu ma to gdzieś i tak jak ja lubi jak rzeczy dzieją się same. "Nie jestem w nastroju" chyba już dwa razy to od niego słyszałam.. i nie wiem czy mam napisać, zapytać się co się stało czy zwyczajnie to olać. Ja na przykład należę do tej "grupy" osób, które wolą, żeby jakoś się zainteresowały moim powodem smutków. On przeciwnie, cóż. Nie chodzi mi nawet o samą wiedzę co się stało, wystarczyło by mi coś w stylu "to tylko chwilowe" albo " nie przejmuj się" albo cokolwiek innego. Jestem wkurwiona, na siebie, niego.. a moim jeszcze jednym zmartwieniem są te wredne **** yhhh. -.- jak ja żałuję, że się z nimi znam, znałam i znają dużą część mojego życiorysu. Na szczęście są takie osoby jak Ania, którym mogę ufać. Szkoda, że znam tylko jedną taką osobę. Co do Tomka.. mam nadzieję, że to nie moja wina i zastanawiam się co znowu zrobił, że tak się wobec mnie zachowuje. Jebie mnie to, jeśli sam się nie przestanie "normalnie" zachowywać albo nie odezwie się, niech nie liczy na to, że sama się zapytam czy tym zainteresuję. Chociaż cholernie mnie to uwiera, przeszkadza i jest mi z tym ciężko, nie wiem czemu nie zrobię tego. Ale jest mi kurwa smutno. Najgorszy tydzień mojego życia. Jeszcze wczorajszy powrót do domu, którego prawdopodobnie nigdy nie zapomnę.. i jak tak teraz się zastanawiam to mogłam się nie odsuwać, zupełnie inaczej wyglądałby dzisiejszy dzień, prawdopodobnie lepiej. Ciekawie by to wyglądało.. 20.09.1996 - 27.09.2011 ale widocznie jeszcze jest mi to nie pisane, miałam ogromne szczęście, ale nie musiałabym się zamartwiać tymi rzeczami, ani innymi, które nastąpią za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.. "krok od śmierci" - dosłownie.. aż płakać mi się chce.. nie pamiętam nawet co mówił do mnie wtedy ten kierowca, wiem, że był młody, ale w tym momencie jakby ogłuchłam, ale nie chciałam go prosić, żeby powtórzył, nie chciałam tam już dłużej być.. chyba jeszcze mi śmierć nie pisana. To będzie jedna z rzeczy, o których będę wiedziała tylko ja. Jak tak sobie tak wczoraj myślałam, to uświadomiłam sobie, że jak dużo o czymś myślę, wyobrażam to sobie to tak się dzieje. Zauważyłam, że to już nie był pierwszy raz, kiedy wydarzyło się coś, o czym intensywnie myślałam.. dobra, koniec. idę. aaa i jeszcze jedno. Wkurwiam się, bo mi kurde dźwięk na komputerze nie działa od kilku dni. I jestem wkurwiona na maksa ! Żeby to się jeszcze jakoś naprawić dało -.-

poniedziałek, 26 września 2011

kiedyś będę ładna, obiecuję. Na razie przeklinam swoją skórę i włosy. Dzień "cudowny" -.- chyba powinnam się przyzwyczajać, bo to już chyba tydzień, kiedy nic się nie układa, wszystko jest przeciwko mnie, kłócę się z Tomkiem, moja mama prawdopodobnie będzie robić mi wykład na temat seksu -.- i jest wręcz wspaniale. Boże, ogarnij to za mnie.

sobota, 24 września 2011

I iii.. kurwa! nic tylko kurwa! kurwa! kurwa! chce mi się płakać, w sumie to już mi się trochę łez pojawiło, jem czekoladki, mam w chuj słodyczy, więc jestem w siódmym niebie kur.. de. Jest mi zimno i czuję się beznadziejnie. To oznaki, że jest mi smutno. Właściwie to nie wiem czemu a właściwie to wiem. Narzekam na rodzinę, na życie, na brak szczęścia, wkurwia mnie wszystko, nic nie jest tak jak ja chce i nigdy tak nie będzie. Nie chce mi się już żyć na tym świecie i mówię tak pewnie tylko dlatego, że czuję się samotna, nic mnie nie cieszy i przechodziłam ciężki tydzień, może.. ale jakby to wszystko zsumować to zawsze jestem smutna przez swoją rodzinę, zawsze przez pieniądze, zawsze jeden problem. Dlaczego inni nie mają takich problemów? Mogą wszystko mieć, a i tak narzekają, że nie mają nic. Nie rozumiem takich ludzi, też bym nie chciała być taka rozpieszczona jak niektóre "dzieci", ale też nie chcę żyć tak jak teraz żyję ja i moja rodzina. I dlatego obiecuję sobie, że znajdę sobie w przyszłości taką pracę, dzięki której będę miała w chuj pieniędzy i nie będę żyła tak jak żyję teraz. Będę szczęśliwa i będzie mnie mogła mama pocałować nie powiem gdzie. Szczerze ją pierdolę! Nigdy nic mi nie dawała, nigdy nie mogła dać. Pojawiła się dopiero, gdy miałam 12 lat, więc nic nie wie i teraz zgrywa wielką troszczącą się o mnie mamusię. Potwierdzam słowa Chady, nie pamiętam jak to dokładnie brzmiało, ale chodzi mniej więcej o to, że "nie powiem, żebym nie chciał dorastać w innym domu", więc właśnie. Wiem, że inaczej by o wyglądało, gdybym od początku mieszkała z mamą, miała tatę i rodzeństwo. Być może wtedy też bym narzekała, ale było by inaczej. Chcę żyć inaczej. W innym środowisku, z inną rodziną. Kurwa! Nie mogę już ze wszystkim! Kolejny powód, który pozwala mi potwierdzić to, że los jest niesprawiedliwy, życie jest beznadziejne i że nie ma miejsca na tym świecie dla mnie. Czasami szczerze myślę, o tym, żeby umrzeć. Czasami mówię tak poważnie jak nigdy, chociaż wiem, że tak nie zrobię i będę żyła czy to szczęśliwa czy nie. Chcę wyjść, wypłakać się i wrócić najlepiej jutro. I jeszcze zajebiście kurwa. Tak, wyłącz mi ten zjebany internet! Jest sobota, ucz się kurwa a nie przy komputerze cały dzień siedź. Jak w tygodniu siedzę aż godzinę i to góra godzinę, tak raz w tygodniu chcę sobie posiedzieć dłużej, bo mogę, bo chcę, bo mam taką kurwa jebaną ochotę! Nie wiem czy to co mówię/ piszę jest racjonalne, być może są to myśli jakiejś głupiej nastolatki, która sprzeciwia się całemu światu, że niby okres dojrzewania, pierdolę to wszystko.
Kurwa!! Wcale nie mam zrąbanego humoru! Wcale nie chcę się najebać i wcale nie chce mi się żyć! Chciałam się z nim widzieć to nie, moja mama mnie coraz bardziej denerwuje, a przecież się polepszyłam z zachowaniem, chociaż wcale nie miałam takiego złego -.- tęsknie za nim. Oby jutro się udało. Teraz jakieś zadanie zrobić i luz.

piątek, 23 września 2011

Zauważyłam, że gdy się nie przejmuję niektórymi sprawami to po prostu jest mi lepiej i się dużo rzeczy układa. Właściwie to jest beznadziejnie. Czuję się źle, jest inaczej niż było i jestem niezadowolona. Aaaa! -.- Jedyne co mnie cieszy to poniedziałek. Chociaż to i tak nie jest pewne. Że niby na poniedziałek i piątek rozprawki? ehe, chyba ją coś pojebało. Jem budyń i chcę, żeby mój humor się poprawił. Bo nie jest ani dobry ani zły. Jest obojętny, beznadziejny! Być może jutro mi się uda, gdzieś się wyrwać. Chciałabym do Cz-dz, w to "nasze" miejsce, tylko jestem ciekawa z iloma dziewczynami już tam był i mówił to samo co mi -.- teraz każda niedziela będzie dla mnie kłębkiem nerwów, najgorszych myśli i cholernego niepokoju. Jeśli tak to będzie wszystko wyglądać to.. niedobrze lekko mówiąc. Ale myślmy pozytywnie. Ten "głupek :* " dał mi te słuchawki. A wręcz zmusił mnie do ich wzięcia. Dobra, nie chce mi się spać, pójdę muzyki posłuchać. Ograniczyłam już słuchanie rapu. Znowu zaczęłam słuchać moich starych piosenek punk rockowych, rockowych itp. I need some money, bo potrzebuję ubrania na jesień, która już jest -.- jutro mam zamiar pouczyć się angielskiego itp. idę.

czwartek, 22 września 2011

Co za zrąbane dwa dni -.- choć dzisiaj i tak było zdecydowanie lepiej niż wczoraj. Jak zwykle powodem tego jest nie kto inny jak Tomek, ale pocieszam się jednym cytatem "Jednak miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka" /Paulo Coelho/ Chociaż przez długi czas byłam szczęśliwa, do wczoraj. A z resztą.. jestem w trakcie zapominania -.- A dziś miała do mnie przyjść Sosenka, ale coś nie wyszło, bo okazało się, że jadę do Bielska po telefon :D jednak wróciłam bez niego -.- żeby nie było 'mojego' telefonu nigdzie to trzeba naprawdę mieć szczęście. Aaaa. A tak się cieszyłam, że będę miała już dziś nowy telefon a tu dupa. Mam nadzieję, że jutro już coś się znajdzie, gdzieś, oby. Teraz muszę napisać opis przeżyć wewnętrznych i do spania. Jutro będzie po prostu kolejny zajebisty dzień! Nie dość, że będzie nas aż 12 w klasie to w dodatku nie będzie Tomka i nie będziemy się widzieć 3 dni, kolejny powód do wkurwienia. Dobra z resztą nieważne. Zaczynam coś pisać, bo mi czasu braknie. Najchętniej bym się zajebała, albo najebała -.-

środa, 21 września 2011

Może tak.. chciałam tutaj napisać o sobocie, która była już dawno. Napiszę, ale chyba nie dziś, bo muszę napisać na świeżo, czyli o dniu dzisiejszym. Nie sądziłam, że będzie on aż tak pojebany, a jednak mógł być bardziej. Nic innego tylko się zajebać! Już tak przeklinam dzisiaj, że to jest szok. Nadrabiam cały tydzień albo i dwa. Kurwa! Nie wiedziałam jak się traci zaufanie do bliskiej osoby i dziś już się dowiedziałam, niestety. Tysiąc myśli na minutę, najchętniej bym z tej matmy wyszła, wgl z całej szkoły i gdzieś poszła, uspokoić się, przemyśleć wszystko. Dobra, fajnie. Zależy mu, kocha mnie, super fajnie. Wie, że nie lubię tego, że pije. Mówiłam mu, żeby tego nie robił to kurva nie. I teraz jest jak jest. Ale co najgorsze.. nie mogę się na niego obrazić, nie odzywać się.. cały czas Go kocham, tylko teraz.. zmieniło się dużo. Kiedy na niego patrzę widzę to jak się z nią całuje i to mi cholernie nie daje spokoju. Dobra, próbuję zapomnieć o tym, ciężko jest. Ale trochę się cieszę, że mi o tym powiedział, tzn. sam by tego w życiu nie zrobił. Gdyby nie wziął mi telefonu i nie czytał moich sms-ów nigdy bym się o tym nie dowiedziała i też jestem kurwa z tego powodu zła, żyłabym teraz nie wiedząc tego znaczącego jak dla mnie faktu. Aaaaa! Zabijcie mnie błagam! Najbardziej zjebany dzień i akurat po moich urodzinach. Już od dwóch lat mam takiego zajebistego pecha i zawsze przez chłopaków. Chociaż tutaj jest zupełnie inna sytuacja. Co mogę zrobić, nadal Go kocham, nie wiem czy dobrze robię czy źle, okaże się później. Jak na razie zapominam o tym, ale nie do końca mu to wybaczam. Alkohol i te sprawy - dobra, ale nie mogę tak łatwo wybaczyć, za bardzo Go kocham, a z resztą jeśli Mu naprawdę zależy to zrobi może nie wszystko, ale dużo, żeby to naprawić, przynajmniej mam taką nadzieję. Co do naprawiania.. w drodze do domu mi się włączył Grubson "Naprawimy to" i mi się to skojarzyło z daną sytuacją, tak jakby. No, ale nic. Cieszę się, że ten dzień już się kończy, mam nadzieję, że jutro będzie lepszy. Chyba, że w jakiś dziwny i niespodziewany sposób umrę o.O idę jeść czy coś. Tak bardzo chcę napisać o sobocie, to był taki cudowny dzień, ale następnym razem.

środa, 14 września 2011

Późny wieczór, szału nie ma. Nikt nic nie pisze, nikt nic się nie odzywa, milczące popołudnie, wieczór, noc.. dobrze, że jest muzyka, bo bym nie powiem czego dostała -.- Tyle dobrze, że jutro lajtowy dzień + trzeba będzie zdać 600m i poprawić skok w dal, chyba, że z tego będę miała 5, w co wątpie. Jutro na odmianę 2km na przystanek, taka poranna rozgrzewka -.- jak przez 5 lat miałam na przystanek ok. 2 minuty, tak teraz zajmie mi to 15min, super, nie lubię tego. Powiem tak: dwie idiotki, dobrały się nie ma co. Wszyscy mnie wkurzają, cokolwiek by nie zrobili i tak będę wściekła. Z wyjątkiem dwóch..trzech, może czterech osób. Mam nerwicę, wiedziałam to już od 2 klasy gimn. :D dobra idę, bo w sumie mi się chce trochę spać, ale i tak nie zasnę.

.


ohoh xD utożsamiam się z tym zdjęciem w stu procentach xD uwielbiam je ! hahah, xd

Biorę się za siebie i próbuję zmienić styl, tzn. już jedne zakupy temu próbowałam, ale teraz biorę się jeszcze bardziej za siebie. I pomogą mi w tym na szczęście urodziny ^^ No a o dzisiejszym dniu mogę powiedzieć, że był lepszy od poprzednich i zdecydowanie inny od poprzednich, taak, dziś 14-ty ♥ o błagam, żeby kino wypaliło, piszę o tym już kolejny raz, ale no co :D cieszę się, że to właśnie On jest powodem mojego szczęścia, że tak ładnie to powiem ; ) kocham Go. I chyba mogę nazwać Go moim uzależnieniem, bo nie widziałam Go zaledwie 3 godziny i tęsknie za Nim, brakuje mi Jego ramion, policzków, ust.. To bardziej można podpisać w obsesję na Jego punkcie, ale co tam :D tak mam już od jakiegoś dłuższego czasu, ale w niektóre dni mi się to po prostu bardziej udziela. To zależy od humoru, a że humor mam dziś wspaniały to wiadomo.. chociaż z rana za ciekawy nie był, ale całe szczęście się to szybko zmieniło. Ooo.. jak mi będzie cholernie brakować tych 'naszych' drzwi, kiedy wyjdę z tej szkoły.. Ale za to wtedy będę mogła Go całować do woli, gdziekolwiek i kiedykolwiek, hellyeah xD Noo.. ustaliłam teraz tą wersje, którą ja bym chciała, żeby była, a jak będzie się okaże. Ok, nie jestem głodna, a w szkole myślałam, że umrę z głodu.. nic mi się nie chce, dobrze, że czwartki są takie lajtowe, bo bym nie wytrzymała.

Jesteś przeciwieństwem przeciętności 

wtorek, 13 września 2011

Jem kolację, chociaż nie byłam głodna. I teraz czuję w brzuchu takie coś dziwnego, jest mi nie dobrze i czuję się fatalnie. Do tego boli mnie głowa tak, że zaraz nie ujebie. Skakaliśmy w dal, skoczyłam 3,41m - słabo, ale w czwartek poprawiam. Właściwie to już od jakiegoś czasu jest dziwnie, ja jestem dziwna.. no inaczej jest. A więc tak: jutro 14-sty, miła data nie powiem, że nie. Później urodziny ^^ i modlę się, żeby to kino wypaliło, sami czy nie, bardzo bym chciała. Noo oby. Super, jak zwykle piszę tutaj w takim szybkim tempie, że nie mogę. Już godzinę się męczę. Dzisiejszy dzień nie zaliczam do jakiś wspaniałych czy cudownych, zły też nie był. Lepsze było wczoraj a przedwczoraj to już w ogóle ^^ Byle do piątku.

wiem,że odejdziesz.
Mimo to wierzę w każde Twoje 'kocham Cię

poniedziałek, 12 września 2011

Oo-o-oo.. dawno mnie tu nie było, ale jakoś tak czasu nie było. Wczoraj byłby bardzo fajny dzień, gdybym jednak pojechała na dożynki do Międzyrzecza, a tak był fajny, bo odwiedziłam kuzynów ^^ i był Piżmak i było wspominanie grilla :D i było parę nowych tekstów, równie zarąbistych jak wszyscy oni. Dzisiejszy dzień był tak zrąbany, że szok. A przez co? przez moją głupotę, ja faktycznie jestem.. nie mądra, ale kurde co.. on już się raz zakładał i po tym byłam wściekła, nienawidzę zakładów -.- myślałam, że mówi prawdę noo, skąd mogłam wiedzieć? I wyszłam na tym najgorzej. Nie chcę już się obrażać na Niego o byle co i tak samo nie chcę, żeby On już się na mnie obrażał o szczegóły lub o nic, męczy mnie już to. Ale nic się nie zmieniło, nadal Go kocham nie mniej, nawet więcej. Najbardziej wkurza mnie to, że nie mogę się do Niego tak porządnie przytulić ani pocałować, wszystko takie w strachu, żeby nikt nas nie zauważył.. bezsensu -.- dobra trzeba zrobić zadanie z polskiego i wolność. Lecę. Nie wiem do kiedy..

nawet najmniejszy jego uśmiech potrafi naprawić mój humor.

sobota, 10 września 2011

A więc była Ania, duużo pogadane, o wszystkim i fajnie. Uwielbiam z nią rozmawiać. Teraz to jest jedyna dziewczyna, z którą mogę porozmawiać o wszystkim, i prawie zawsze. Nawet z Agatą tak nie rozmawiam jak z nią. Kocham ją wręcz :D i co najważniejsze, że jest to osoba, w której ufam jak nikomu innemu, śmiało mogę powiedzieć, że w stu procentach. Mój głos mnie przeraża, tzn. nie jest tak bardzo zły, ale jest inny, zmieniony.. ja chcę swój głos. Ale co miłe.. już nie mam takiego kataru i już nie kaszlę, yeah. Jem sobie teraz kolację.. aż dwie kromki chleba, normalnie szok. Nigdy tak dużo nie jadłam na kolację. Chleb jakiś pełnoziarnisty czy coś.. mniejsza o to. Jutro, Kościół.. tak mi się nie chce, że to jest niepojęte. Po kościele będę musiała zrobić zadanie, pouczyć się, a tego też mi się nie chce. Ale muszę. Bo jak nie ogarnę teraz to kiedy to zrobię? Coś mnie wzięło teraz na muzykę elektroniczną, xd a dokładnie to: http://www.youtube.com/watch?v=KZeBfmJSwas  nutka z wakacji, dużo mi ona przypomina :D szczególnie utożsamiam ją do mojego kuzyna :D jeszcze jutro i trzeba będzie jakoś przeżyć ten tydzień -.- damy radę. Po kolacji trzeba wpieprzyć dużo słodkiego.. zaraz przytyję i już nie będzie tak fajnie. Chociaż byłam trochę przerażona, gdy dziś po śniadaniu się zważyłam i pokazało mi, że ważę 48,7 kg. Wiem, że mam niedowagę, ale czuję się dobrze. Czasami czuję się nawet ociężale, jakbym ważyła za dużo, tak czuję (czasami oczywiście) - dziwnie ;/ doobra, co tam moja waga. Na razie jem słodkie, a później się zważę xd

jeśli pokochasz mnie jak RAP to będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie

aha.

Czyli, że wczoraj jeszcze o 1 w nocy siedziałam przy komputerze. Pisałam z dwoma osobami i dużo myślałam. I jeszcze będę o tym rozmawiać dziś z Sosenką, ale chyba nie powinnam się niczym przejmować. Nie lubię używać tych słów, ale po prostu "mieć na to wyjebane". Jeszcze muszę do sklepu pojechać, a za chwilę do mnie Sosenka przyjedzie. To lecę. Chyba się wyspałam, ale nic mi się nie chce. Zobaczę jak się zmieni mój humor do wieczora. Szkoda, że nie mogłam przyjechać na boisko i się zobaczyć z Tomkiem.. stęskniłam się za nim. A w szkole to nie to samo. Jeszcze tylko 292 (?) dni -.- co się jeszcze pozmienia do tego czasu.. wolę nie wiedzieć.

piątek, 9 września 2011

http://demotywatory.pl/3430721/Pytasz-mnie-kim-jestem
Lubię to. Tak(chyba) mam doła. Może mi przejdzie. Wcześniej byłam wkurwiona, a teraz mam ochotę płakać. Chyba pójdę już spać. Za dużo tego jak na te 3 dni, zdecydowanie.

trzy dni świra -.-

Jebać wszystko, wszystkich, ostatnie 3 dni, sytuacje z następujących dni i nie tylko. Mam taką szczerą nadzieję, że nowy tydzień zacznie i skończy się co najmniej dobrze, bo nie ujebie zbyt długo. Wczorajszego autobusu kompletnie nie ogarnęłam. Wsiadłam i wysiadłam.. nawet nie wiem kiedy, co tam takiego robiłam, czy coś mówiłam czy robiłam, nie wiem. Dziwnie jakoś xd Ja chyba jestem jakaś dziwna.. bo przecież jak mi na kimś zależy i tego kogoś kocham to nie robię, niektórych rzeczy, bo mi nie pozwala na to.. yy.. duma? czy coś. Ale to chyba ja jestem jakaś taka dziwna, że tak nie robię i jest mi z tego powodu bardzo przykro -.-  I nie chodzi o to, że jestem zazdrosna itp. Bo(już) nie jestem, ale o coś innego. I to jest w nim niestety najgorsze, taki charakter. Z resztą ja to już w ogóle mam bardzo 'ciekawy' charakter, ale jest pewna różnica. Ehh..i co? jest jeszcze bardziej zajebiście.. tak źle się dawno nie czułam. Głowa, brzuch, nogi, ręce, kolano.. rozpadam się i tyle :D Lubię sobie tak czasami ponarzekać. Dawno mnie nikt nie wkurr..denerwował, za to teraz praktycznie wszyscy i wszystko. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale nie chcę tak i oby mi to szybko przeszło. Wiedziałam, że to będzie beznadziejny rok szkolny, ale nie myślałam, że będzie AŻ TAK. Jest w chuj dziwnie. Ale co mnie rozśmieszyło dziś? Daria jest z Gierulą, normalnie pompa i szok, że ja nie mogę. Ja się pytam skąd oni się w ogóle znają? hahahahahaha, miazga. A więc jak? Nie ogarniam, ale wiem jedno.. że nie jest tak jak było i nie będzie tak jak myślałam. Nienawidzę kłamstwa, czy tam utajania prawdy, jeden chuj -.- Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, jest źle, bardzo źle, beznadziejnie, chujowo. Aaaaa! Tyle co mi dzisiaj nastrój poprawiło to to, że Sosenka do mnie jutro przyjeżdża ^^ i się cieszę bardzo. Bo muszę z kimś porozmawiać na pewien temat, a Ona jest idealną osobą do rozmów, śmiechu i nie tylko :D być może dojdziemy do jakiegoś wniosku.. bo sama się jakoś w tym gubię. A z Agatą.. taa.. już chyba nigdy nie porozmawiamy jak przyjaciółki, życie. Chcę już skończyć dzisiejszy dzień, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czy się zabić.. czy powiesić.. czy zeskoczyć z mostu..czy po prostu się zabić -.- przynajmniej jest muzyka...

 A lukrowany fałsz nie jest prawdy synonimem

środa, 7 września 2011

-.-

Dzisiejszy dzień i wczorajszy wieczór - porażka. Jak sobie pomyślę, że moje życie mogło zupełnie inaczej wyglądać to jest jeszcze gorzej. Od wczorajszego wieczoru nie robię nic innego tylko wyobrażam Go sobie, jakbyśmy się zachowywali, kłócili.. miałabym kochanego, ale pewnie denerwującego Tomusia, którego nigdy nie widziałam i już nie zobaczę, mogę Go sobie tylko wyobrazić i płakać. Wczorajsza noc należała właśnie do takich, w których płaczę. Nie wiem kiedy zasnęłam, ale o 6 obudził mnie telewizor, którego zapomniałam wyłączyć. Chciałam zjeść chińszczyznę, ale nie znalazłam jej w szafce, zawsze gdy nie mam ochoty na to to jest, ale dziś oczywiście musiało tego nie być. I jestem głodna, ale nie chce mi się nic robić do jedzenia, więc czekam na kolację, albo zjem czekoladę i tyle. Chujowy dzień, że ja jebie. Wf na dwóch pierwszych lekcjach, byłby spoko, gdybyśmy nie biegli pierwsze 6 kółek, a później bieg na 60m, 100m i 300m -.- nogi mi kurva do dupy wchodzą. Chodzić nie mogę, ale przejdzie. Gorzej z Tomkiem, ale nic. Mam się nie przejmować to nie. I tak się przejmuję z tym, że nie mówię tego na głos, bo on to ma gdzieś. A z resztą On też się obraził o coś, czy się nie obraził, nie wiem, jprdl. A właśnie, że pocałowałam Go parę razy, to nie..On wie lepiej. A później jak chciałam dać mu jeszcze parę "jęzorów" i się przy okazji pożegnać to nie, oczywiście sobie gdzieś polazł, mając mnie gdzieś i gadał z Martyną. Tu już nawet nie jestem zazdrosna. Przeszły mi już chyba te "wielkie akta zazdrości", z tego się cieszę. Ale boli to, że.. a z resztą jebać to. Ja nic złego nie zrobiłam, jeśli faktycznie mnie kocha to sam się odezwie, no cóż.. i tak Go kocham. Ehh.. Nie dość, że tak zrąbany dzień to przez te Jego "fochy" jest jeszcze bardziej zrąbany. Muzyka. Zamiast wziąć się za naukę, cóż. Kinia dziś w szkole, hoo :D no nic. Czekam na jedzenie na godzinę.. 20, chyba, że w międzyczasie umrę z głodu. + wkurrr.za mnie moja skóra/cera. Nienawidzę się za te czerwone dziadostwa ! -.-


Myśli plątanina. Wyścig po złote runo. Znalazłem szczęście i je zgubiłem - trudno

wtorek, 6 września 2011

Łooo jaka ja tępa jestem -.- żeby być zazdrosnym o jakieś głupie znaczki/emotikony ! aaaaa ! idę się zabić, skoczę z mostu czy coś. Naprawdę jest źle ze mną chyba. I to dość konkretnie. Ale to znaczy, że mi na Nim zależy tyle, że... to jest głupie, taka zazdrość o tak właściwie byle co. Ja to dobrze wiem, ale jest jak jest. "Staram się " noo. Bo nie może pisać tylko ze mną, rozmawiać tylko ze mną, wysyłać te 'durne' emotikony tylko do mnie, co nie? ja jebie. kuuuuuuurwa! -.- pierdolę nie jem dziś, zjebany dzień i tyle. Czasami wydaje mi się, że to prawda, że nie powinnam istnieć, że to przypadek, który nie powinien mieć miejsca. Smutne, ale prawdziwe. Powinnam się cholera cieszyć, że kocham i podobno jestem kochana, że to jest jedna z najważniejszych wartości w życiu a ja mam to szczęście, a zamartwiam się jakimś.. czymś głupim. Nieważne -.- zostawiam to. idę coś zjeść trochę, a tak mi się nie chce jak zawsze. A myślałam, że jak będę chodzić do szkoły to będę miała większy apetyt, ehe, jasne. I dupa z nike i zajebistej bluzy, chyba, że się uda uprosić starą szefową mamy. Że niby jest mecz, pójdę oglądać, tylko jeszcze włosy muszę umyć, czyli może na drugą połowę może zdąże.

bo chcę tego co każdy, tylko sto razy mocniej.

poniedziałek, 5 września 2011

.♥

*lalalala* jeeeej, jak ja Go kocham *.* to nic, że pisze to w prawie każdej notce xD ale tak jest i po prostu muszę o tym napisać i tyle. I z każdym dniem robię to coraz bardziej. A myślałam, że bardziej już się nie da, a tu patrz :D Dziś w szkole było tak jak w zeszłym roku.. noo podobnie. Ehhh. Fajnie gdyby się udało nam w sobotę do kina pojechać ^^ ja chcę na horror xD ogólnie to oby się udało. Dziś na polskim mnie tak pewne coś ucieszyło, że to jest niepojęte :D a dokładniej "P: Co jest dla Ciebie najważniejsze? T: Odwzajemniona miłość " a ja smile i tak mi się jakoś miło zrobiło, że łooo :D ale się nie odwróciłam, bo to by trochę dziwnie mogło wyglądać.. kocham.♥ a jutro..czuję, że jutro będzie głupie. Chociaż tyle, że On będzie i będę Go przytulać. Aa no i te "nasze drzwi" wróciły do normy.. nie tak jak w zeszłym roku, bo tylko na jedną przerwę, ale to był pierwszy pocałunek, w nowym roku szkolnym.. i oby nie ostatni :D yyy.. jem roztopionego twixa, w ogóle dziś tylko słodycze jem.. źle jest. Nie wiem co dalej pisać, chyba już kończe.

someone like you. ♥

niedziela, 4 września 2011

aha.

Aha. Czyli, że nic nie robię, czekam, kiedy będę mogła iść się wykąpać, nudy jak ch..olera. Pogadane przez skype z Tomciem. Uwielbiam na Niego patrzeć ^^ ale to chyba wiadomo xD trzy rzeczy, które mnie w Nim.. yy.. urzekły ? xD pierwsza: uśmiech, druga: oczy, trzecia: On cały. ♥ i tyle. Tzn. tych "rzeczy" jest więcej, ale te są takie ogólne chyba. Ok, ale mnie suszy, oooo. pić, pić, pić. Ale to z tego grilla, żeby nie było ; ) hyh.. http://demotywatory.pl/3417326/Psychika-dziewczyn   > się mi przypomniała rozmowa z Anią. Jutro - aha.Bez niego. Będzie po prostu "cudownie". On będzie mnie "zdradzał". Ja będę smutna. I taki będzie koniec. Oby tak jednak nie było. Ale już się już wolę przygotować do najgorszego scenariusza, żeby się później nie zdziwić. "Idę się zabić" -.- :D Wkurwia mnie ten internet! Działa, nie działa, działa itd. może się zdenerwować -.- trochę się polskiego pouczę, ale na razie śpiewam "Can you feel the love tonight" ♥ ! usłyszałam dziś w radio i cały dzień mi po głowie chodzi ^^ Nie wiem co jeszcze napisać.. w tym tygodniu nie wiem czy będę tutaj wchodzić, czy w ogóle będę dała radę na komputer wejść.. nie wiem.


i nie pytaj co u mnie. nie dzisiaj. 

sunday bloody sunday.

Net mi coś nie działał, ale "naprawiłam". Niedziela jak niedziela, szału nie ma. Jak pomyślę sobie o tym tygodniu to robi mi się źle, bardzo źle. W piątek pierwsze spotkanie do bierzmowania, super. Znowu mam fazę na Hifi Bandę, bardziej na Dioxa, bo wiadomo :D wczoraj siedziałam sobie na łóżku, słuchałam mp4, robiłam bransoletkę i wsłuchiwałam się w to o czym rapują, brałam kartkę, długopis i zapisywałam te cytaty, które mi się najbardziej podobały. I tak mi minęło wczorajsze popołudnie i wieczór. No cóż, trzeba jakoś coś ogarnąć, ale mi się nie chce. Chyba wyzdrowiałam. Gardło mnie już nie boli i nie mam kataru.. na razie. Ogólnie to muszę sobie kupić takie zajebiste buty i taki zajebisty płaszcz xD Kasa będzie to za jakiś czas i witam BB. 20 września <3 bardzo bym się cieszyła, gdyby się udało jechać w sobotę poprzedzającą 20.09, albo tą późniejszą, jechać do kina z Nim ^^ ale się zobaczy, pewnie mu się nie będzie chciało to nie pojedziemy. Gdzie tam jeszcze do 20. -.- Zadanie z polskiego zrobione i teraz "czekam" na jutro ;/


A jeśli mówisz o mnie źle, to pewny bądź że Cię pierdolę 

sobota, 3 września 2011

dzień chuja i koniec.

Właściwie to nie powinnam być zła czy smutna, ale tak jakoś jest. Ok, nie przejmuję się i zapominam o tym, a przynajmniej staram się o tym zapomnieć. Dzień jak to dzień.. tyle, że z Tomkiem. Już wiem, że nie ogarnę tego tygodnia, zjebanie. Postanowiłam sobie, że nie będę już przeklinać, a robię to coraz częściej i chuj. Ups -.- xD Eldo - "nigdy, zawsze na pewno" spodobała mi się ta nuta i jej słucham teraz non stop. Ciekawe czemu -.- jest źle chyba. Muszę się ogarnąć. ogar, ogar, ogar xD ehh.. głupia jestem, albo nie.. niemądra -.- od 19 piszę notkę i jej skończyć nie mogę, a tylko miałam zrobić zad. z polaka. Od czasu, gdy zaczęła się szkoła jest dziwnie ;/ ze wszystkim. Aaaaa ! nie ogarniam -.- tak teraz siedzę i czytam i nawet fajne to: ". bo na tym właśnie polega MIŁOŚĆ - na kłóceniu się i godzeniu, na wytykaniu sobie błędów i przebaczaniu, na milczeniu i rozmowie, na słuchaniu i mówieniu, na pewności i zwątpieniu, na byciu razem i byciu daleko od siebie. Jeśli potrafimy pomieścić w sobie i zrozumieć te skrajności to znaczy, że dojrzeliśmy do kochania drugiej osoby i bycia kochanym." a to już niekoniecznie, alee.. "Bo jak się kogoś kocha to wierność nie powinna być żadnym wyczynem " i szczerze jest mi źle z tym, że On nie jest ze mną szczery.. chociaż teraz już bardziej niż wcześniej, ale nawet. Może nie tyle, że nie szczery co nie mówi mi o wielu rzeczach, w sumie powinnam powiedzieć, że jebie mnie to, ale skłamałabym. I właśnie.. ja jestem z Nim szczera, aa i sądzę, że jakbym się dowiedziała o "tych rzeczach, za które będzie się w piekle smażył" to w najlepszym przypadku mogłabym się na Niego naprawdę obrazić, nie odzywać się itp. więc chyba wolę nie wiedzieć -.- ale jak o tym myślę to mnie to dobija. 6 miesięcy oszukiwania mnie ! Nie powiem, że smutno mi z tego powodu :| ale chyba powinnam się cieszyć, bo teraz mnie kocha. Chociaż wcześniej też mówił, że kocha -.- ale niee.. teraz mu wierzę, tzn. wcześniej też wierzyłam i się dwa dni temu zdziwiłam dość konkretnie. Dobraaaa! Zostawiam ten temat, bo nie uje.. wytrzymam zaraz. W sumie na ten czas, mam gdzieś wszystko, ale do jutra, jutro jak zwykle będę myślała o tym wszystkim, zamartwiała się i inne takie -.- idę, bo 4 godziny już notkę piszę.

sobota.

A więc sprzątam, później kąpiel i wybywam nad jaz - z Tomciem^^ Chyba jestem chora, bo chyba mnie gardło boli i chyba mam katar. Coś się tam weźmie i przejdzie.. musi. Wczoraj jak szybko poszłam spać to szok. Ale w sumie nie ma się co dziwić, bo po takim dniu to wiadomo. Dobra idę, bo nie zdążę.

piątek, 2 września 2011

Rozumiem, że mamy piątek, ale jak na razie ten dzień zdaję się być dla mnie piątkiem trzynastego. Żarówka mi padła -.- "łojooj". Całe szczęście, że ten dzień już się kończy. Chociaż co? i tak nie zasnę przed 12. Będę się musiała jakoś przestawić, bo trochę będzie mnie męczyć to spanie sześciogodzinne, albo i nawet pięcio. I znowu mam fazę na to: |KLIK|  Aśeminicniechce. Nic, kompletnie nic. Idę nic nie robić, może się zmęcze i zasnę szybciej -.-

i nie pytaj co u mnie. nie dzisiaj. 

-.-

Mogę iść się już zabić?! jprdl. myślałam, że w tej szkole nie wytrzymam -.- Nie dość, że nie mogłam Go przytulić to jeszcze ten pieprzony polski z kluską. Zajebiście sobie poradzę. I chyba zrezygnuję z profilu humanistycznego i idę na technika organizacji reklamy i .uj ! Przynajmniej będę chodziła w Nim do jednej klasy, chyba, że mu się coś odmieni i mi też, bo czasu jest jeszcze w cholerę, a my nie potrafimy jednego dnia bez siebie wytrzymać. "Dziękuje", nie wiem komu, za sprawiedliwość. Beznadziejne uczucie bezradności. Coraz bardziej się obawiam. + to nadregularne chodzenie do kościoła -.- rozumiem.. pierwszy piątek i niedziela, ale bez przesady. Tak wkurrr.zającego dnia się nie spodziewałam. Całe szczęście, że już piątek bo tym nie wytrzymała dłużej. Tak dziś nie ogarniałam, że masakra. W końcu mam naprawiony zegarek, przynajmniej tyle. A nie chcę myśleć o poniedziałku, wtorku, środzie, czwartku i piątku. Chcę żyć samymi weekendami, taa.. pomarzyć to zawsze można. I już nawet nie zastanawiam się czy wypada czy nie.. ja jebie i tyle w tym temacie.

dam radę. zawsze daje radę, a że chuj z tego wychodzi to co innego .

czwartek, 1 września 2011

Cholera, nie mogę zasnąć. Jeszcze do tego najadłam się czekolady i koniec. Nie chcę jutra. Naoglądałam się jeszcze Niekrytego Krytyka i po prostu koleś miażdży wszystko. Mój sensej, mistrz i wgl. Ehhhhh.. nie ogarniam. Ja jeb** i wgl. śmierć mej duszy, ale koko dżambo i do przodu - cokolwiek to ma znaczyć, ale spodobało mi się to Murzyniaste określenie xd bez sensu. "Wszystko bez sensu, małpa z kredensu" amen.

dam radę. zawsze daje radę, a że chuj z tego wychodzi to co innego .

ogarniamy.

Nie lubię czekać.. a szczególnie tak długo. A co jeśli Mu przejdzie? nie będzie mnie już kochał? W sumie.. nie obiecał mi, że będziemy razem, ale.. jednak liczę się z tym, że wszystko się będzie układać w dobry sposób. Na jakiś czas tak uważam, czas pokaże. Eeee.. za dużo o tym myślę, dziwna jestem - wiem, xd Dobra.. przydałoby się jeszcze spakować buty do.. ehhh.. szkoły ;/ Na szczęście jutro już piątek xd i w końcu weekend. Teraz będę odliczać.. byle do piątku, byle do urodzin, byle do świąt, byle do ferii, byle do świąt, byle do egzaminów i w końcu byle do wakacji. Nie długo jeszcze. Szybko to minie. Taa -.- Nic mi się nie chce, nawet spać, chociaż po południu myślałam, że zasnę. Dobra, zaraz pójdę spać.

Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne?

jprdl

Oczywiście wiedziałam, że nie zasnę wcześniej niż przed 12 -.- przez co wydawało mi się, że ledwo co się położyłam już musiałam wstawać.. moje pierwsze słowa po usłyszeniu budzika "ja pierdole" tylko już nie pamiętam czy powiedziałam to nagłos czy w myślach, 'whatever' xD łojojojojoj.. kurrrrde, jest 1 września! Jutro już szkoła.. 10 miesięcy czekania, bycia daleko obok Niego.. tzn. daleko jak daleko.. na pewno nie tak blisko jak np. dziś.. wczoraj czy kiedy indziej. Cóż. Dzisiejsze pożegnanie.. dla mnie było najsmutniejsze.. i do teraz jestem smutna ii.. mimo tego, że przez.. 6 miesięcy (?) no może 5, mnie okłamywał to i tak Go cholernie mocno kocham. Jak tu sobie teraz siedzę i to piszę to mi się chce płakać, alee.. chyba obiecałam, że nie będę, więc nie będę. Jeżeli On za te 10 m-cy będzie mnie nadal kochał to chyba zacznę wierzyć w cuda i w to, że.. powiedzmy "marzenia się spełniają. ", bo nie wiem jak inaczej to opisać. Idę coś jeść, chociaż mi się nie chce.. nie mam apetytu, humoru..później coś napiszę.