Chyba czas na podsumowanie tego roku:
Ten rok był wyjątkowy i (jak na razie) najbardziej zakręcony. Straciłam przyjaciółkę, którą próbowałam odzyskać, ale się nie udało. Czy niestety? Nie wiem, chyba nie. Podobno przyjaźń jest nieśmiertelna i nic nie potrafi jej zniszczyć, a jeśli tak się stało to nigdy nie nazywało się to przyjaźnią - nieprawda. Sądzę, że kiedyś ta przyjaźń istniała, ale pomału wygasała, aż w końcu zgasła całkowicie. Trudno. Chociaż nie mam takiej osoby, z którą mogłabym się powygłupiać jak z nią, bo czasem potrzebuję takiego bycia małym dzieckiem, jak już wspominałam wcześniej - trudno. W tym roku poznałam też dużo niesamowitych ludzi, których nigdy nie zapomnę, z którymi spędziłam cudowne chwile, prawdopodobnie nigdy się one nie powtórzą, ale to co się wydarzyło zawsze będę pamiętać i serdecznie tym osobom dziękuję. Za to, że pewnie w nieświadomy sposób poprawiły mi humor, jeśli byłam smutna. Że wydarzyły się takie rzeczy, które normalnie nikt by tego nie zrobił/ nie powiedział. Pod względem nowych znajomości,imprez ten rok był jak najbardziej udany. Skończyła się w końcu kłótnia pomiędzy wujkiem i ciocią, a babcią i dziadkiem. Moje życzenie się spełniło - dziękuję. W tym roku zmieniło się też moje nastawienie do religii. Jeśli wydarzyło się coś o co prosiłam i się spełniło zaczęłam wierzyć, jednak codziennie nie czuję takiej potrzeby chodzenia do kościoła. Ale o tym może kiedy indziej, nie dziś. W 2011 roku było również dużo przykrości, smutku i łez. Dowiedziałam się, że miałabym brata - Tomusia, miałby teraz 9 lat, byłabym dla Niego najlepszą siostrą na świecie, ale i tak bym się z nim kłóciła, siłowała, a on skarżyłby się mamie, ja bym dostała ochrzan i byłoby pięknie, normalnie, ale tak nie jest. Za każdym razem kiedy wspominam o Nim bardziej niż zwykle płaczę, brakuje mi powietrza. To chyba tęsknota za czymś czego nigdy się nie miało i mieć nie będzie. Chyba jednak istnieje coś takiego. Ten rok jak wspominałam na początku był wyjątkowy i zakręcony między innymi z tego powodu, że plus minus w połowie tego roku, no może trochę wcześniej.. zakochałam się w takim chłopaku i jestem zakochana w Nim do teraz. A zaczęło się w lutym (czternastego). Zaczęło się coś, co nie można było nazwać miłością ani przyjaźnią. Później sprawy się tak potoczyły, że uważałam Go za przyjaciela i uznaliśmy, że się to nie zmieni. Ale ja się zakochałam i powiedzmy, że czekałam, kiedy On zakocha się we mnie, chociaż tak naprawdę myślałam, że mnie kocha już wcześniej, ale mniejsza o to, nieważne. W każdym bądź razie teraz jestem szczęśliwa z tego, że kocham i jestem kochana (ja już od jakiś kilku miesięcy, on nieco krócej). Z pewnością mam lepszy kontakt z kuzynem i kuzynką. Jeśli będzie tak jak jest, albo i jeszcze lepiej to będzie już w ogóle wspaniale. Te plany, spontany. Żałuję, że nie mieszkam w Czechowicach, bo byłabym bliżej, ale nic. To chyba tyle, ale pewnie i tak jeszcze o czymś zapomniałam. Podsumowując ten rok był dobry czy zły? Tutaj można się zastanowić. Zmieniłam się, wydaje mi się, że na lepsze. Stałam się silniejsza, ale niekiedy byłam zbyt wrażliwa. Może straciłam przyjaciółkę i stałam się przez to kimś strasznym dla znajomych, kimś z kim najlepiej się nie zadawać, bo jestem fałszywa. Tak to bywa, że kiedy jest większe 'stado' to potrafi ono przejąć przewagę. Kiedyś się tym przejmowałam, teraz idę do przodu. Mam wspaniałą koleżankę, najlepszą pod słońcem, z którą spędzę jutrzejszego sylwestra i prawdopodobnie gdyby nie ta 'utrata' Agaty nigdy bym jej tak bardzo nie poznała, jak znam ją teraz, nigdy by ta nasza.. miłość z Tomkiem tak nie wyglądała, a pewnie już dawno byśmy udawali, że się nie znamy. Tak, tak..takie gdybanie. Z nowym rokiem sobie życzę poznania wspaniałych ludzi, odnalezienia przyjaźni, tej jednej przyjaciółki, trwania tej miłości, bo naprawdę bym się cieszyła, jeśli byłoby tak jakbym chciała i poprawy mojej urody, na którą narzekam i narzekam, bo jest na co narzekać :D Każdy rok jest inny od poprzedniego, nie tylko pod względem zmieniającej się daty. Każdy rok to nowi ludzie, nowe wspomnienia, nowa muzyka, być może i nowe miłości, ja przetrwałam ten rok z jedną miłością i przyszły rok chcę spędzać również z tą samą ;) a zobaczymy jak będzie. Właśnie to jest takiego magicznego, że nie wiemy co przyniesie nadchodzący nowy rok. Może przynieść więcej szczęścia od poprzedniego, ale może i być przeciwnie. Jesteśmy kowalami własnego losu, ale niekiedy nasz los spotyka taka tragedia, na którą nie mamy wpływu. Życzę wszystkim zdrowszego, szczęśliwszego, wspanialszego, pogodniejszego Nowego Roku, pełnego miłości, radości i 'wiecznego pompowania krwi do żył' ^^ życzy Maja :D
piątek, 30 grudnia 2011
Poranne wkurzenie, nic nowego w tym tygodniu. Przejście całej sfery 3 razy. Kupienie tylko jednej, z resztą nie za bardzo fajnej bluzki, żeby na koniec pójść do Niego, zjeść rybę (xD) i leżeć na łóżku :D (czyli w kinie było udanie xD) nie mam nic ogarnięte do szkoły, może jutro?
Kolejny raz powtarzam, że nie lubię u siebie tego, że nie potrafię złapać kontaktu z dziećmi. Niby nic, ale trochę tego czasami brakuje.
+ musiałam to chociaż tu wkleić, bo na facebooka nie mam odwagi.
Kolejny raz powtarzam, że nie lubię u siebie tego, że nie potrafię złapać kontaktu z dziećmi. Niby nic, ale trochę tego czasami brakuje.
+ musiałam to chociaż tu wkleić, bo na facebooka nie mam odwagi.
czwartek, 29 grudnia 2011
Wkurzona? trochę. Jechać 20 minut, czekać następne 15 minut, żeby spotkać się tak właściwie na 5 minut -.- Jeśli dziś przyjedzie MKK (Mój Kochany Kuzyn :D) i mnie zabierze ze sobą do PŁD do będzie nieciekawie. Chociaż znając życie jutrzejsze kino i tak nie wypali-.-
+ Kuzyn był, ale nie ukradł mnie. Jak my mamy niepoukładane w głowach. wiadomka :* "mam dużo mieeeejsca zioooom, cały kosmooos" *le śpiewa on, le ja xd dziś i tak było spokojnie :D najlepszy polepszacz kiedykolwiek <3
+ Kuzyn był, ale nie ukradł mnie. Jak my mamy niepoukładane w głowach. wiadomka :* "mam dużo mieeeejsca zioooom, cały kosmooos" *le śpiewa on, le ja xd dziś i tak było spokojnie :D najlepszy polepszacz kiedykolwiek <3
środa, 28 grudnia 2011
Martwię się, to chyba normalne? I boję się o jutro. Chyba źle wybrałam zostając w domu, a może i nie. Bielsko wczoraj i dziś się nie udało, mam nadzieję, że w piątek już się uda. A co jutro? mogło być szalajanie się po tej południowskiej wsi, którą tak bardzo uwielbiam. A co będzie? Nie wiem. Biorę się za siebie, czyli ćwiczenia, dużo ćwiczeń. A o nauce nie chcę myśleć, a trzeba. Nic nie jest tak jak powinno. Nigdy nie będzie tak jak być powinno. Bla,bla,bla. Zostaje mi miś, przynajmniej do niego mogę się przytulić zawsze kiedy chcę. Idę się najeść czegoś słodkiego, żeby nie móc w nocy zasnąć i narzekać cały dzień, że się nie wyspałam, luv it <3 Chyba jednak przejadę się do tych czechowic, bo nie wytrzymam. Boże jak ja za Nim tęsknie!
+ nie wiem co mi się dzieje, ale potrzebuję jakiejś muzyki, z przesłaniem, które do mnie dotrze. Szukam i jak na razie znaleźć nie mogę. Jest przed dwunastą, a ja nie mogę zasnąć. Poczytam książkę, posłucham muzyki i tak może do trzeciej w nocy mi zejdzie. / I kill myself. /
+ nie wiem co mi się dzieje, ale potrzebuję jakiejś muzyki, z przesłaniem, które do mnie dotrze. Szukam i jak na razie znaleźć nie mogę. Jest przed dwunastą, a ja nie mogę zasnąć. Poczytam książkę, posłucham muzyki i tak może do trzeciej w nocy mi zejdzie. / I kill myself. /
Jeszcze nie czas na podsumowanie. Módlmy się, żeby dzieciaki dziś nie przyjechały, bo wtedy nici z piątku w kinie. W czechowicach o tej porze roku nic nie ma, chcę Bielsko. To błagam dziadka, bo przecież etui i doładowanie samo się nie kupi :D tak samo jak bluzka lub coś podobnego.
Mom, please <3
Co za muzyka, co ja słucham?
nasze ustalanie planu sylwestra: tvp2 czy polsat? trudna decyzja, trzeba przemyśleć. To będzie biba nielada -.- lepsze to niż oglądanie tego chłamu samej, nie?
+
smakuję oldchoolem. Zenit, klisza i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeszcze czas na vinyle. Z tym, że plany się trochę pomieszały, ale mam jeszcze 365 dni na to ^^ nudy, seriale, byle nie nauka.
Mom, please <3
Co za muzyka, co ja słucham?
nasze ustalanie planu sylwestra: tvp2 czy polsat? trudna decyzja, trzeba przemyśleć. To będzie biba nielada -.- lepsze to niż oglądanie tego chłamu samej, nie?
+
smakuję oldchoolem. Zenit, klisza i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeszcze czas na vinyle. Z tym, że plany się trochę pomieszały, ale mam jeszcze 365 dni na to ^^ nudy, seriale, byle nie nauka.
wtorek, 27 grudnia 2011
Ok, tak się nudziłam, że przejrzałam photobloga Agaty i czego ja się tam ciekawego dowiedziałam o sobie między lutym a wrześniem to szok :D jaka to ja zła jestem, żeby takimi jak ja się nie przejmować, oh-ah-eh -.- xD rozwaliło mnie to i tyle. Tak, ode mnie szczere fak ju bee-yatch :) z nudów też kończę czytać lekturę. Te święta to jedna wielka ściema i stypa. Czyżby w czwartek południowelove? <3 czyli wracam na sylwestra i wieczorem znowu mnie nie ma, oo..epickie ostatnie 3 dni tegoż wspaniałego, ale jakże zrąbanego i rozczarowującego 2011 roku. Chyba jeszcze nie czas na podsumowanie. Myślę, że jutro, albo pojutrze będzie odpowiednią porą. / Taki tam mało kreatywnie spędzony dzień. /
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Rzygam już tymi świętami. Wczoraj jeszcze było spoko, bo od godziny drugiej miałam tych fajnych u siebie. Ale dzisiaj to już nudy całkowite. I w dodatku skończyło mi się doładowanie i będę się musiała jutro ruszyć, żeby je kupić. Z resztą nie tylko to (ubrania <3). To smutne, że kiedyś mogłam pisać z tyloma osobami, a teraz nie mam ani jednej. Pieprzyć sentymenty, co? spoko :* idę się ponudzić na youtube, kwejku i innych stronach nie mających nic ciekawego do zaoferowania -.-
sobota, 24 grudnia 2011
piątek, 23 grudnia 2011
Jedyne co lubię w świętach to to, że jest w cholerę jedzenia <3 i mogę jeść i jeść, stanąć na wadze i nic ^^ jest śnieg, są świąteczne wypieki, a ja i tak nie czuję tej "magii" świąt. Sylwester? proszę was -.- dobry wieczór polsacie ! / "spadam, pa" odbieram czasami jako "nie chce mi się z Tobą pisać, spieprzaj, daję na niewidoczny"
świątecznie ? :D :
świątecznie ? :D :
+ jedni są szczęśliwi, kochają, jedni się rozstali. Dla jednych to będą dobre święta, dla drugich najgorsze, z powodu utraty bliskiej osoby, bądź tylko nieszczęśliwe. Jedni dostaną górę prezentów, a drudzy jedną rzecz, ale daną od serca. Dla mnie te święta byłyby prawdziwie szczęśliwe, gdyby powiększono tę rodzinę o dwie osoby. Już chyba nigdy nie będą szczerze radosne. Prędzej się pomniejszy o dwie osoby niż powiększy również o dwie. Ostatnio mam dość pesymistyczne nastawienie na świat, czasami też obojętny, ale rzadko pozytywny. Mam marzenia - jak każdy. Pragnę ich spełnienia - jak każdy. Jednak pragnę ich spełnienia bardziej niż każdy. Bredzę. Kocham mojego misia, nie przypuszczałam, że jeszcze kiedykolwiek będę mogła cieszyć się z pluszaka tak bardzo jak wtedy, kiedy byłam małą dziewczynką. 'Pluszowy miś, to Twój konkurent. Macie wiele wspólnego: Obaj jesteście do ściskania, do serca. Tylko, że miś jest zawsze przy mnie. 1:0 dla misia.' Wczoraj siedząc sobie do nocy przy komputerze, słuchając z misiem różnych utworów, wciągnął mnie ten:
czwartek, 22 grudnia 2011
Ogólnie to wiedziałam, że to będzie wyglądać tak, a nie inaczej, więc nie rozczarowałam się aż tak bardzo. Czyli do zobaczenia 2.01, pozdro -.- Dostałam najsłodszego misia na świecie, który nazywa się "Oyey", a na drugie ma Kazimierz ;) tak. ja też mam nadzieję, że rok 2012 przyniesie mi więcej szczęścia niż obecny. Nie, to nierealne. Chyba chciałabym usłyszeć "Kocham Cię", chyba chciałabym zostać mocno przytulona, chyba już nie w tym roku..
dziś podoba mi się to:
dziś podoba mi się to:
środa, 21 grudnia 2011
Jutro wigilijka, ostatnia z tymi ludźmi. Trzeba spakować prezenty, mieć nadzieję, że ich nie zapomnę, a jutro chcę piec babeczki <3 Dobijają mnie niektóre fakty. Między innymi jednym z tych faktów, jest to, że skłamię składając niektórym ludziom życzenia. Jeszcze tylko 6 miesięcy -.- co raz bliżej czerwca. A sylwester to będzie jeden wielki nie wypał, wspaniale -.-
dojebka na dziś:
dojebka na dziś:
wtorek, 20 grudnia 2011
Ogólnie to nie ma źle. Odziwo przed świętami mam dobry humor, jak na razie. "Chyba jednak zacznę w to wierzyć" xD 'w to', że moje nogi są rzekomo fajne, czasami :D dzięki temu już mam hobby :D i need babeczki, now. Tak jakoś smutno w mym żołądku bez nich xd Trzeba by się pouczyć z historii. Nie ogarniam tego. Tak mi się przypomniało, że jednak tak za dobrze do końca nie jest. Za dużo tego ostatnimi czasy. Co będzie później? Myślałam, że skoro już te 15 lat przeżyłam bez niego to i przez kolejne lata nie będę go potrzebować, jednak jest przeciwnie.. teraz potrzebuję go najbardziej, później już mniej niż teraz, ale jednak. To smutne, wiem. Życie. W dodatku moje, więc nic dziwnego. Ale oczywiście poza tym: ok.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
To tak tylko w skrócie dzisiejszy dzień:
zawody? hahahaha.
humor? jak najlepsiejszy. Bo ludzie, bo Tomcio, bo miłość, bo babeczki<3 xd pomimo tego, że nic nie umiem na dzień jutrzejszy i cały dzień siedzę przed komputerem. Ja już się nie mogę doczekać tej wigilijki. To będzie ostatnia nasza wigilijka, ale i najlepsza. Wiem to. "Nossa" kurde.. nie lubie, kiedy po głowie chodzi mi piosenka, której nie lubię ;/ a znając życie to będzie nieuniknione na tym sylwestrze, którego jeszcze nie wiem gdzie spędzę. Pewnie ostatecznie wyjdzie na to, że będę siedzieć przed tv i pójdę spać jeszcze przed 12 -.- jednak oby nie.
zawody? hahahaha.
humor? jak najlepsiejszy. Bo ludzie, bo Tomcio, bo miłość, bo babeczki<3 xd pomimo tego, że nic nie umiem na dzień jutrzejszy i cały dzień siedzę przed komputerem. Ja już się nie mogę doczekać tej wigilijki. To będzie ostatnia nasza wigilijka, ale i najlepsza. Wiem to. "Nossa" kurde.. nie lubie, kiedy po głowie chodzi mi piosenka, której nie lubię ;/ a znając życie to będzie nieuniknione na tym sylwestrze, którego jeszcze nie wiem gdzie spędzę. Pewnie ostatecznie wyjdzie na to, że będę siedzieć przed tv i pójdę spać jeszcze przed 12 -.- jednak oby nie.
niedziela, 18 grudnia 2011
W takim razie co? pierdole. Za chwilę idziemy robić zajebiste babeczki + muzyka, dobra zabawa, koniec tego pierdolonego smucenia się. Szkoda tylko, że tak łatwo się mówi + "żeby wyszła tęcza musi spaść deszcz" dziękuję. Czy on w ogóle za mną nie tęskni? :|
+ no i babeczki nam wyszły, teraz tyjemy ^^ pośmiane było, miał być trening przed jutrem i nie było, pf :D poza tym wszystkim dobrym co było dzisiaj, trzeba też wrócić do tego mniej wesołego, a mianowicie do tęsknoty, ogromnej tęsknoty za nim. A więc dalej czekam..
++ taa -.- niby lepiej. nie prawda. do dupy. czasami wolę jednak nie żyć -.-
+ no i babeczki nam wyszły, teraz tyjemy ^^ pośmiane było, miał być trening przed jutrem i nie było, pf :D poza tym wszystkim dobrym co było dzisiaj, trzeba też wrócić do tego mniej wesołego, a mianowicie do tęsknoty, ogromnej tęsknoty za nim. A więc dalej czekam..
++ taa -.- niby lepiej. nie prawda. do dupy. czasami wolę jednak nie żyć -.-
sobota, 17 grudnia 2011
Ten koleś chyba sobie nie zdaje sprawy jak wielki ma wpływ na moje emocje -.- dziewczyny są głupie pod tym względem, albo tylko ja.. chcę już skończyć te głupie kłótnie, ale cholera..pierwsze on musi zrozumieć, że zawalił. Ale znając Go to oczywiście była moja wina-.- od rana nic nie jem. Nie potrafię nic przełknąć. Jest mi zimno, a wkurwiam się podwójnie, bo jak widziałam te wszystkie pary w Bielsku to myślałam, że mnie szlag trafi, tęsknie za Nim no :( byle do tego pieprzonego poniedziałku. Co ja mam robić, co?! ;|
+
jak tak sobie pomyślę to trochę się tych ludzi uzbiera ;/
+
jak tak sobie pomyślę to trochę się tych ludzi uzbiera ;/
Cholera mnie bierze! Nie piszę, niech zrozumie, że to on powinien napisać. Poza tym trochę żałuję, że pojechałam do tego Bielska, mogłam zrobić inaczej, ale trudno. Przynajmniej kupiłam temu Głupkowi jeden prezent, a za jakąś godzinę znowu do Bielska i kupuję drugi prezent + prezent dla krzywej mordy i coś dla siebie. Tylko co kupić dla siebie?! Nie sprzątam, nie chce mi się. W poniedziałek zawody - hura -.-
+ po zakupach. Prezenty kupione. Dla siebie oczywiście nic. Powiedzmy, że.. nie jestem zadowolona. I niech kończy się świat -.-
+ po zakupach. Prezenty kupione. Dla siebie oczywiście nic. Powiedzmy, że.. nie jestem zadowolona. I niech kończy się świat -.-
piątek, 16 grudnia 2011
Teraz tylko muzyka. Dziękuję za rap. Kurwa. Ale to nie tylko moja wina, więc.. właśnie -.- przekonaj faceta, żeby przyznał się do winy -.- Oboje jesteśmy głupi. Przynajmniej próbowałam, pisałam. Powiedziałabym, że mam w to wyjebane, ale tak nie jest -.- kolacja? nie jem. Nic nie jem..już od ok. 13. W .|. to mam. lalala, muzyka. A jutro kościół, prezent dla tego Osioła i takie tam.
środa, 14 grudnia 2011
Wspominałam coś może o moim byciu człowiekiem, a raczej jego nie byciu? Właśnie. Dodając fakt, że jestem złym człowiekiem. Zawsze jakoś było lżej, ale teraz kiedy mówisz szczerze to spierają się z Tobą, że tak nie jest. W tej sytuacji jestem bezsilna, bo wszystko jest w tej chwili przeciwko mnie. Pokutuję? Naprawdę przydałby mi się w tej chwili jakiś przycisk 'reset' albo chociaż 'cofnij' albo jeszcze lepiej 'nigdy nie pojawiaj się na tym świecie'. Błądzę tu, gubię się, nie wiem jak żyć, jak żyć dobrze, jestem pieprzoną egoistką, ciągle narzekającą, że ma za mało pod każdym względem, wiecznie niezadowolona, lubiąca jak wszystko dzieje się samo - pieprzona ja. Dlaczego zawsze działam za późno?! Robię coś zanim pomyślę. Nie, już nie mówię głupich żartów -.- Przez ostatni tydzień miałam kumulację problemów, złości i smutków. Czekam na kolejne w 2012 -.- mam jednak nadzieję, że będzie ich znacznie mniej niż teraz. / W dzisiejszym spektaklu ujęło mnie kilka słów, dotyczące przyjaźni i życia. "Rób tak jak ja, nie spodziewaj się zbyt wiele, wtedy się nie rozczarujesz" , a o przyjaźni już nie pamiętam, i nie chce mi się nawet tego przypominać. / JA JEBIE. Tego co czuje nie da się opisać, nawet nie mam chęci tego opisywać. Nawet muzyka prawie w ogóle nie pomaga, jak już to tylko na chwilę. Fuck.
Na takie dni jak dziś, na taki tydzień jaki mi minął, na takie życie jakie mam:
Na takie dni jak dziś, na taki tydzień jaki mi minął, na takie życie jakie mam:
+ chcę Jego ust, policzków, dłoni, Jego całego. Jestem cholernie głupia na Jego punkcie. Może faktycznie powinnam doceniać jeszcze bardziej to co robi dla mnie, tylko obawiam się, że przez to co sobie ubzdurał będzie robił to czego nie robił wcześniej. Widocznie moje docenianie nie było zauważone.. wszystko na opak, ja jebie. + moje sny są.. dziwne ;O czy jest w tym ukryta jakaś aluzja? / Kolejny 14-ty, który wyglądał przeciwnie niż miał zwykle wyglądać..
++coś po godzinie 21, przed 22.
Już siebie widzę, gdyby nie ta muzyka, cholera.. może nie kocham rapu tak jak poniektórzy, nie znam się na nim, ale bardzo mi pomaga i motywuje i inne. Mimo tego i tak mi jakoś pusto w środku i nie chodzi mi o głód. I chyba jednak nie obejdzie się dziś bez.. łez? Czasem dobrze jest wylać te kilka kropel, bo po tym głównie robi mi się lepiej, czasami. Ale najpierw coś co kocham i zawsze będę kochać - MUSIC. A w międzyczasie rysuję , nienawidzę rysować -.-
wtorek, 13 grudnia 2011
Takie dni jak ten to ja jebie. To już któryś 13-ty nie piątek, ale pechowy, może nie tak pechowy jak beznadziejny. Proponuję 13-ego nie wychodzić z domu. Nie jestem człowiekiem, nie chcę tej szkoły, co ja robię na tym świecie? Nie mam pojęcia co chcę robić z życiu, a co chyba najważniejsze nie mam marzeń. Mam, ale nie takie jak powinnam mieć, bo żeby mieć "te" marzenia, muszę mieć inne marzenia. Tak, ja i moje mądre myśli. Jutro luzz, tylko teatr i dom. Nareszcie czas na muzykę. / Forever hungry <3 no co? ;>
Uwielbiam.. ten bit:
Uwielbiam.. ten bit:
niedziela, 11 grudnia 2011
sobota, 10 grudnia 2011
Jak zwykle postanowienia, na początku wychodzą, później już nie. Dam radę. Jeśli chodzi o miłość - bez zmian, jest dobrze. Jeśli ten sylwester by miał wypalić, to będzie prawdopodobnie najlepszy sylwester jak do tej pory. Jeśli wypali za 3 tygodnie minie wspaniała noc, a za 2 tygodnie święta - spoko. Nie nastawiam się tak na wszystko, później mniej się rozczarowuję.
Wczorajsza Gossip Girl - masakra. Za bardzo się wczułam w ten serial, za bardzo go przeżywam, za bardzo go uwielbiam, a raczej za bardzo uwielbiam te postacie.
+
lubię sobie mieć gorączkę, lubię swoje gorączkowe sny, wspaniale się czuję -.-
Wczorajsza Gossip Girl - masakra. Za bardzo się wczułam w ten serial, za bardzo go przeżywam, za bardzo go uwielbiam, a raczej za bardzo uwielbiam te postacie.
+
lubię sobie mieć gorączkę, lubię swoje gorączkowe sny, wspaniale się czuję -.-
piątek, 9 grudnia 2011
Angielski - w miarę spoko, prawdopodobnie dziś poszło mi najlepiej z tych wszystkich egzaminów. Zastanawia mnie czy to 'wszystko' dzieje się dlatego, że nie wierzę? Ale czy to nie będzie dziwne jeśli z osoby niewierzącej będę wierząca? Potrzebuję jakiegoś wsparcia, nie liczę na to ze strony rodziny, a przynajmniej nie tej najbliższej. Narzekam i narzekam -.- ale, żeby mnie zrozumieć trzeba być mną. Nie, żeby było źle, ale dobrze nie jest + do tego czuję, że jestem chora. / "fajnie jest nie być razem" -.- nie powiem nic...
czwartek, 8 grudnia 2011
Wczorajszy polski, historia i wos - nie najgorzej, aczkolwiek też nie najlepiej. Dzisiaj matma, i mat-przyr - wyjebanie. Dobrze, że to nie egzamin główny, bo z takim wynikiem bym się nigdzie nie pokazała. Jestem wkurzona sama na siebie, że nie potrafię takich łatwych rzeczy zrozumieć. Jutro angielski i mam nadzieję, że pójdzie mi najlepiej z tych pozostałych dwóch, czego się obawiam. Czyli olewam to i się dzisiaj nic nie uczę. Ale już wiem nad czym mam popracować.. matma! i ta durna, łatwa, ale jak na mój mózg nie do ogarnięcia chemia. Poza tym jakoś ujdzie. Mniej komputera, więcej książek - taaa ;/ Dlaczego tylko wieczorem mam gorączkę i katar? mój organizm. Ja jebie..
wtorek, 6 grudnia 2011
Jeszcze tylko 7 miesięcy, damy radę T. :( bo ta szkoła wcale nie jest popieprzona i wcale nie .uj im do tego -.- mało mnie rzeczy na tym świecie wkurza, naprawdę! jprdl. Poza tym to tylko "rewelacyjnie". Dziś nic tylko ironią, bo na serio tego się nie da napisać -.- + jeszcze uczyć się nie wiadomo czego na te próbne - love it kurva. Najchętniej bym się poszła najebać albo..zajebać -.- fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuck! Oooo.. jedna osoba wie jak poprawić mi humor, pewnie nie jest tego świadoma, ale kocham ją tzn. Jego :* lecę się ogarnąć na dzień jutrzejszy.
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Wiedziałam, że poniedziałek będzie dobry. Zazwyczaj taki jest. Zaraz lecę ogarniać na próbne, a teraz nie chce mi się nic, ale coś trzeba zrobić konkretniejszego i ambitniejszego niż siedzenie przed tym komputerem -.- chciałabym jeszcze dopowiedzieć, że 'takie coś' to ja mam gdzieś i żeby się szczerze pie*doliły! Jeszcze nie wiele do końca roku, wytrzymam, ale od jakiegoś czasu mnie to generalnie wkurza. Pierdolić taką sztuczność uczuć, to aż z nich kipi. Jeśli też taka byłam przebywając w ich towarzystwie to ja jebię. Już wcześniej wiedziałam, że to dobra decyzja, żeby się od nich odizolować, czasami brakowało mi tych "odpałów", teraz zbieram kolejne potwierdzenia: dziś było kolejne. KONIEC.
+ nie żeby coś, ale pomysł z nagłym przytyciem był w cholerę głupi. Teraz to czuję ;/ fuuu. Ale już wiem, że nie potrafię przytyć i nie wiem czy się mam cieszyć czy płakać. Dziś jadąc na rowerze na przystanek prawie mnie zrzuciło z drogi, idąc też, ja się pytam: "dlaczego?" no, ale to akurat jest mój najmniejszy problem.
+ nie żeby coś, ale pomysł z nagłym przytyciem był w cholerę głupi. Teraz to czuję ;/ fuuu. Ale już wiem, że nie potrafię przytyć i nie wiem czy się mam cieszyć czy płakać. Dziś jadąc na rowerze na przystanek prawie mnie zrzuciło z drogi, idąc też, ja się pytam: "dlaczego?" no, ale to akurat jest mój najmniejszy problem.
niedziela, 4 grudnia 2011
Mój kuzyn jest kochany i polepszył mi dzisiejszą niedzielę, perełka :* teraz czekam na ciepłą wodę do 23 -.- czyli znowu się wyspałam. A ja męczę na yt te TeeMKowe utwory cały czas, że za niedługo już wszystkie na pamięć będę znała, nawet te, których tam jeszcze nie ma xd nic się nie nauczyłam z niemieckiego i matmy - pouczę się jutro, taaa. Kiedyś się też będzie trzeba pouczyć na egzaminy próbne. Może jutro. Najpóźniej jutro.
look at link ! ; )
look at link ! ; )
sunday
Zacznę od tego, że ta niedziela jest dziwna. Dziwniejsza niż każda poprzednia niedziela. Może to dlatego, że kiedy wczoraj próbowałam zasnąć po raz drugi, zadzwonił Tomcio, później znowu próbowałam zasnąć i dostałam sms-a od Niego i później już nie mam pojęcia kiedy zasnęłam, ale cieszę się, że w ogóle tak się stało. I teraz nie wiem co mam robić, bo kiedy zacznę czytać lekturę będzie mi się chciało spać, zasnę, obudzę się kiedy już będzie po kolacji, i będzie powtórka z dnia wczorajszego. Uczyć na spr. z niemieckiego też mi się nie chce, bo niby umiem, ale siedzieć i patrzeć się w ten zeszyt nie mam ochoty. Słucham Jego głosu non stop, i w ogóle mi się nie nudzi ^^ a jeszcze teraz przyjechał kuzyn i kuzynka, a ja jak zwykle nieogarnięta -.- nie mam przepisanych lekcji - zajebiście. Kurdee.. muzyka, muzyka, muzyka, muzyka, muzyka, muzyka najlepsza na wszystko.
look at link!
look at link!
sobota, 3 grudnia 2011
Dziś trochę lepiej niż wczoraj. Trochę pomógł mi ten spacer po Bielsku, ale tylko trochę. Dziękuję dziadkowi, bo to dzięki niemu pokochałam to miasto zwiedzając te kamienice i przez te różne opowieści związane z Jego młodością tam. Zakochałam się w winylach ! I za niedługo jadę do południowych po adapter albo szukam go na allegro i kupuję swój pierwszy vinyl <3 Za niedługo święta - masakra jakaś. Nie rozumiem ludzi, którzy cieszą się na wiadomość, że będzie gwiazdka. Rozumiem dzieci, też kiedy byłam mała kochałam święta, bo dostawałam prezenty, dużo prezentów. Ale teraz? Chyba mam pomysł co kupić jednej osobie, jeszcze tylko zobaczę kogo wylosuję z klasy i jakoś to pójdzie. Wciąż trzymam się tym, że będzie lepiej. Już tylko za ok. 7 miesięcy: "witam praco!" - oby. A teraz czas na seriale online. Tym razem rodzinka.pl, bo plotkarę dokończyłam wczoraj tak samo jak przepis na życie. / Będzie lepiej, weź się ogarnij.
piątek, 2 grudnia 2011
JA JEBIE. Przegrałyśmy na zawodach - nieważne. Zrozumiałam, że nie mam miejsca na tym świecie. Przejeżdżając obok tych bloków myślałam, że wybuchnę łzami. A jeszcze rano ta jedna rozmowa.. nie mogę tego słuchać. Ogólnie to nie przejmuję się tym, że przegrałyśmy - to tylko mecz. Przejmuję się tym.. i potwierdza się to, że jestem egoistką, ale.. przejmuję się tym, że nie ma takiej rzeczy, którą bym zrobiła bardzo dobrze. Nie ma! Nie idzie mi tak ani w nauce, ani w sporcie, w innych rzeczach też nie, bo nawet nie mam możliwości ich spróbowania. I co ja kurwa na tym świecie robię?! Odpowiedziałam już sobie na to pytanie. + jeszcze żadnego dobrego słowa, żadnego przytulenia, nic.. zawsze by się zrobiło choć trochę lepiej, ale nie, spoko. Mam prawo nie lubić niektórych osób, mimo tego, że ich nie znam, prawda? Więc z tego prawa korzystam.. za często. I muszę sobie obiecać, że nie będę się w tą sprawę wgłębiać, bo mogłabym zrobić kilka głupich rzeczy. Ogarnij się, ogarnij się, ogarnij się.. / Nie idę do kościoła.. jadę do Bielska- to miasto ma klimat i przynajmniej tam chce mi się żyć, bo Bielsko to nie tylko Sfera -.- Nie będzie mnie dłuuugo, być może mi się polepszy humor.
czwartek, 1 grudnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)