środa, 28 grudnia 2011

Martwię się, to chyba normalne? I boję się o jutro. Chyba źle wybrałam zostając w domu, a może i nie. Bielsko wczoraj i dziś się nie udało, mam nadzieję, że w piątek już się uda. A co jutro? mogło być szalajanie się po tej południowskiej wsi, którą tak bardzo uwielbiam. A co będzie? Nie wiem. Biorę się za siebie, czyli ćwiczenia, dużo ćwiczeń. A o nauce nie chcę myśleć, a trzeba. Nic nie jest tak jak powinno. Nigdy nie będzie tak jak być powinno. Bla,bla,bla. Zostaje mi miś, przynajmniej do niego mogę się przytulić zawsze kiedy chcę. Idę się najeść czegoś słodkiego, żeby nie móc w nocy zasnąć i narzekać cały dzień, że się nie wyspałam, luv it <3 Chyba jednak przejadę się do tych czechowic, bo nie wytrzymam. Boże jak ja za Nim tęsknie!

+ nie wiem co mi się dzieje, ale potrzebuję jakiejś muzyki, z przesłaniem, które do mnie dotrze. Szukam i jak na razie znaleźć nie mogę. Jest przed dwunastą, a ja nie mogę zasnąć. Poczytam książkę, posłucham muzyki i tak może do trzeciej w nocy mi zejdzie. / I kill myself. /

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz