piątek, 25 kwietnia 2014

Konflikt myśli: lubię szkołę, bo z niektórymi można normalnie spędzić czas, ale jej nie lubię, bo w domu jestem dopiero ok. 18, zanim zjem, zanim ogarne jakieś ćwiczenia, kąpiel i te sprawy już jest 21 i jestem tak zmęczona, że jedyne co robię to kładę się do łóżka i idę w kimę, więc sorry, ale gdzie czas dla siebie? A może to nie tyle wina szkoły co tej wspaniałej metropolii zwanej ALNESS. Piątki są jedynie ogarnięte, bo w domu jestem przed 15, ale za to pogoda dzisiaj ssie. Ale to wszystko to tak naprawdę nic, mogę o tym zapomnieć, bo od dziś czeka mnie miesiąc wolnego, więc powrót do normalności, czyli tak jak to wyglądało przed świętami :) z tym, że czeka mnie więcej nauki, dużo więcej, soooo sad. Może dodatkowo college, w sumie czemu nie :) jutro znów zakupy, aby zapełnić nieco swoją szafę jakimiś zbędnymi beznadziejnymi łachami. #nofashionatall

Odłuch Żyt Toster/ENZU - Letarg/Przebudzenie

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ledwo zdążyłam na autobus, dzięki lekkiemu porannemu sprintowi. W Evanton pojawiła się nadzieja na niedojechanie do szkoły przez zepsuty autobus, jednak kierowca z innego autobusu musiał to wszystko popsuć, a tak właściwie to naprawić. Jednak kiedy dojechałam już do Academii, cała niechęć mi przeszła. Nieznane mi tak dobrze pyski było mimo wszystko dobrze widzieć, a najlepsze momenty zawsze zdarzają się na ostatniej lekcji :) w sumie, zostały tylko 3 dni, nie ma mam powodów do marudzenia, jeśli chodzi o temat szkoły. W tym kraju mnie to omija.

Fact Alerts says:
"Women with higher IQ's have the hardest time finding a mate. Intelligent women would rather remain single than be with the wrong person"
Considering on what is written above I have to be sooo fucking intelligent and have fucking high IQ -.- thanks for that.

Taaaaaki BOOM, ze WHOOP WHOOP.


Kiedy autorytet zawodzi, po raz kolejny. Setki myśli, obwinianie siebie, nie przespana noc, popuchnięte oczy, za późno. Klaudia, naucz się myśleć przed faktem dokonanym, nie po. Za 6min autobus, szkoła, żeby jeszcze jakieś spoko pyski tam były to może byłabym bardziej chętna, żeby tam iść.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Cały album mistrz jak dla mnie. Lubie do niego wracać czasami, w takie dni, momenty jak dzisiaj.


Pieprzona krótkowzroczność.
Trochę wspomnień wczoraj się pojawiło, czasu było wprost proporcjonalnie, więc pisze dziś. Wstałam rano jak zwykle, poćwiczyłam nieco swoje XXXXL ciało, ruszyłam nowymi trasami po tej wiosce, jak zwykle musiał mnie spotkać jakiś incydent(jak to mnie), wróciłam, ogarnęłam spore śniadanie (ok, nazwijmy je Wielkanocne). Słuchawszy muzyki od The Beatles, polski rock, przez Michael'a Jackson'a po Linkin Park i ostatni album Oddisee, spojrzałam na znajdujące się w jadalni tulipany (które moim skromnym zdaniem są cudowne, a na kwiatach się nie znam i nie przepadam się nimi zajmować, tak samo jak żadnymi robótkami ogrodowymi) ogarnęła mnie myśl o moim przyjacielu, bo przypomniałam sobie dzień, w którym dostałam od Niego właśnie te piękne kwiaty koloru żółtego. Niby nic wielkiego, niby zwykłe kwiaty, ale to był pierwszy raz w życiu kiedy dostałam od kogokolwiek kwiaty. Kwestia nierozwikłana po dziś dzień z paru względów, ale kiedyś może zdążę o tym pogadać. Za to późnym wieczorem kiedy zaczęłam się ogarniać, żeby iść spać z okna widziałam parę zakochanych, szli trzymając się za ręce. Niby zwykły widok, jest tyle zakochanych ludzi, jest tyle par, które się trzymają za ręce, ale chyba ten wieczorny klimat sprawił, że było w nich coś pięknego i choć nie powinnam to przyglądałam się im do samego końca, kiedy zniknęli mi gdzieś za obramowanie okna.
Za to dziś, przebudziłam się dziś bez budzika o 8, ale spojrzałam za okno - pogoda ujnia, wiec uznałam, że nie opłaca się wstawać tak wcześnie i znów poszłam w kime na godzinę. Śniadanie, muzyka ćwiczenia, prysznic i czas dla siebie. Ale trzeba coś ogarnąć, bo nie chce spędzić całego dnia przed laptopem. A jutro znów do szkoły, dafaq.

Dziś na playliście Quebonafide:
Dzięki użyciu czołówki z Breaking Bad mam wrażenie, że zaraz włączy mi się ten serial i usłyszę głos Jesse'ego i Walter'a :D może kiedyś znajdę czas, żeby dokończyć trzecią serie.



czwartek, 17 kwietnia 2014

Szkocka pogodo, ssiesz palsko. Business, non stop business. Czytam, a nie umiem nic. Jedyne co mi dobrze wychodzi to konsumowanie produktów, co właśnie idę zrobić. Pozniej standardowo: business, muzyka, kima. Chyba, ze ogarne nocke i coś ciekawego poczytam.

'Jestem Weatherman, padają koty i psy'


środa, 16 kwietnia 2014

Paczki jak nie było tak nie ma...Uj, nie szkocka poczta. Za 20 min do Inverness. Pogoda ssie, jeszcze deszczu brakuje.

TYPIARAMYŚLIŻEJESTSPOXBOMANACZAPCENAPISANECARHARTT. KLAUDIANJE.

A 'najlepszy rap cały czas w podziemiu'

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wstałam przed 9, wypiłam herbatę, zjadłam batonik i ruszyłam w jogging. Lubie tak zaczynać dzień, zwłaszcza kiedy pogoda jest wręcz idealna. Lekki whuuurw, że nie przyszła paczka, na którą czekałam. I na spacer wyszłam dopiero po 15. Szkoda, że nie znam tu nikogo, wtedy nawet taka dziura wydałaby się bardziej interesująca, bankowo. Potrzebuje trochę dyscypliny, potrzebuje z kimś porozmawiać, potrzebuje znajomych w tym kraju, bo nie poznaje już siebie nawet na siema. Tyle potrzeb, tyle zamiarów, tyle czasu, a ja tego za nic nie potrafię wykorzystać. DNO. Wielkanoc wkrótce, taka chrześcijanka ze mnie, że szkoda słów. Jutro do południa wycieczka do Inverness, na zakupy, na święta, będzie jedzenia w trzy dupyyy. Szkoda, że to kolejne święta z dala od dziadków. Smutno,tęskno, trochę, wchvj. Jebana emigracja.

COTOZAWIEŚNIARAROBIFOCIEWLUSTRZEODSZAFY



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

sobota, 12 kwietnia 2014

Jeden z bardziej udanych dni właśnie mi mija. Poranek zleciał jak każdy inny, później jadąc na zakupy spotkałam Harry'ego, więc od razu humor wzniósł mi się ponad normę :) później wyposażyłam się w parę ciuchów - też miło. Pani pracująca w New Look'u jest kolejną osobą, którą mogę dodać do listy ludzi, którym się podoba moja czapa. Jaką ona furorę robi :)) to też podwyższyło mi dość samopoczucie. W tak małych rzeczach, krótkich momentach wyłapuję skrawki, którymi mogę się cieszyć i być przez to radosna :) w czymś w końcu trzeba znaleźć radość życia, kiedy za oknem wichura i deszcz :) teraz pora na Business, bo nikt nie zrobi tego za mnie...

To nie dla wszystkich, bo nie każdy zrozumie

piątek, 11 kwietnia 2014

Nie no, serio? żeby od 9:42 kiedy przekazano kurierowi paczkę jeszcze jej nie dowieść do odbiorcy. Szkocja i ich tutejsze tempo pracy <3 Pogoda tu też jest .uj, wieje, chłodno, wiedziałam, żeby iść biegać rano. Ale nie, mamie się shoppingu zachciało. Jutro ja shoppinguje :) a w przyszłym miesiącu po raz kolejny Edinburgh i może tym razem wyposażę się w AF 1 Mid White :) chyba, że uznam iż są już zbyt main i ogarnę coś innego. Dzisiejszy wieczór stawiam na Business and management, bo obecny tydzień zleciał mi stanowczo za szybko, a wkrótce egzaminy :O


Nie ma na skróty dróg, nie wiem czy rzucić w .uj czy lepiej uśpić wkurw idąc się upić znów

środa, 9 kwietnia 2014

Nie lubie autokarów, po łącznie 8h jazdy, a kiedy już wyszłam z niego czułam się jak na bani, za to dziś kiedy wstałam czuję się jakbym była na lekkim kacu. Najgorzej. Ale ogólnie DayTrip udany :) uwielbiam tutejszą ludność i ich mentalność :D stojąc na przejściu dla pieszych, jakiś typo z autobusu się na mnie patrzy, uśmiecha i macha do mnie łapą, później na lunchu gdzieś w jakiejś włoskiej restauracji kelnerka mi mówi, że jestem strasznie miła, uśmiechnięta, słodka, ale nie da się tego określić po angielsku, że jestem po prostu fantastico :D później do autokaru w Perth dosiadła się grupa młodych ludzi, a że czekaliśmy na autobus, który się spóźniał i miał przyjechać dopiero po 40 minutach to mieliśmy czas dla siebie. Podchodzi do mnie dziewczyna z tej grupy i pyta się mnie czy jestem ze Stanów (czy ja na czole mam napisane, że jestem z Ameryki? o.O). A że to już druga osoba, która zadała mi to samo pytanie w tym kraju zastanowiłam się czy ze mną jest coś nie tak, uśmiechnęłam się i wyjaśniłam jej, że jestem z Polski :D (jak na razie według ludzi byłam z Australii i USA, czekam na kolejne osoby z innymi propozycjami krajów :D ) później mówi, że też lubi rzeczy z marki Carhartt, sama ma parę ich ubrań i że pracowała w USA i tam sobie je kupiła, a ja że super i że też bym chciała tam kiedyś pojechać, ona mówiła, że dużo podróżuje, tak jak reszta jej grupki przyjaciół i nasłuchałam się nieco o ich przygodach za granicami wielu państw. Nasłuchałam się, bo w związku tym, że moje życie jest nudne i jedyna moja podróż to była właśnie z Polski tutaj, nie miałam za wiele do powiedzenia, ale posłuchałam historie innych ludzi - co uwielbiam. Poza tym obchodziłam nieco Edinburgh, ale wkrótce wrócę tam ponownie :) porobiłam zakupy, zrobiłam parę zdjęć (moja super mega lustrzanką 3.2mpx wbudowaną w mój prehistoryczny telefon), po dotarciu do Inverness, kiedy była już godzina 23 odwiedziłam klasycznie Mac'a i przed 12 w nocy znalazłam się w domu. Padłam jak zabita, a dziś znowu wczesna pobudka, tym razem zakupy w Inverness :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Patrzyłam wczoraj na księżyc, nie zależnie od miejsca na tym globie można go widzieć w ten sam sposób. I tak myślę, że to dość fascynujący fakt, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dwie osoby (choć tak naprawdę jest ich tysiące, setki tysięcy) będące odległe od siebie o tysiące km mogą patrzeć w tę samą rzecz, w tej samej chwili, ale w zupełnie innych punktach. Taka właśnie refleksja mnie naszła wczoraj w nocy, kiedy już zamknęłam laptopa, położyłam się do łóżka i nie mogłam w nim zasnąć.
Za to jutro, pobudka o 4 i HELLO EDINBURGH, 4h siedzenia w autobusie w jedną stronę, luźno. Ale w końcu kiedyś tam będę mieszkać, więc opłaci mi się ten czas, żeby później porobić jakieś zakupy i pozwiedzać to piękne miasto :D

niedziela, 6 kwietnia 2014

Is anyone willing to make me this cake? :D
Cudo :D a tymczasem jedyne co mogę w tej chwili zrobić to obiad i ciasteczka marchewkowe :(
Poza tym lubię taki początek dnia, dodatkowo biorac pod uwage tak ladna pogode jak na ten kraj. Jakiś owoc, kawa i poranne bieganie :) Pozniej znowu pare cwiczen i biore sie za rzeczy wazne - nauke.

" Gorsze czasy, widzę coraz więcej zwierząt,
widzę siebie jestem chujem, coraz częściej - serio "

Ten świat naprawdę uczy być skurwysynem, wcześniej to mógł być dla mnie pusty frazes, jednak patrząc z perspektywy czasu właśnie tak jest. #Autopsja
Pogarszam się, brak przyjaciół, brak przy sobie nawet jednej osoby, która rozumie doprowadza mnie do inflacji personalnej, jeśli tak to mogę nazwać. Myślałam, że jestem wystarczająco silną, konsekwentną, pewną swoich przekonań osobą, jednak tak nie jest. Człowiek, który jest sam jest słaby. Przynajmniej mogę tak powiedzieć o sobie. I to nie tak, że nie chce, ale nie mogę się przełamać, żeby się podnieść. Tłumaczę się tym, że w tym otoczeniu nie ma nikogo kto byłby wart znajomości, być może i tak jest, może zapatruje się w coś, co pewnie i tak nigdy nie nastąpi#Edinburgh. Winić mogę siebie, swoją nieśmiałość i branie na cel spraw mało realnych do spełnienia. Ambicje sięgają wysoko, ale sama sobie stawiam opór...psychiczny. Chce jak najlepiej tak jak wielu ludzi, ale nie wiem jak zacząć. Boję się samotności i nie koniecznie mam teraz na myśli miłość #"I don't need love", cieszyłabym się bardziej gdybym miała grupę swoich ZIOMQUFF, bo wiem, że już nigdy nie będę miała blisko siebie swojego przyjaciela, najlepszego, ostatniego prawdziwego #łzy. I miałam nie narzekać, miałam pozbyć się sentymentów, ten kraj naprawdę pozwala mi na pozbycie się tego naszego polskiego narzekania i cebulactwa, ale noc ma to do siebie, że uwalnia we mnie te czynniki by rozmyślać, napisać o tym co doskwiera. A kiedy nawet nie mam się komu wyżalić, blog wydaje się być jedyną rozsądną opcją.
Ostatnio nawet nie mam ochoty na słuchanie muzyki, nie mogę się skupić, mam setki myśli na sekundę, może to przez brak harmonii, nie mam nikogo kto by mnie mógł "podtrzymać" lub nawet wznieść. Chyba na parę dni powinnam odstawić internet i wgłębić się w książki + nauke na egzaminy. To chyba wyjdzie mi na ten czas na dobre."Wielu rzeczy nie wiem, nie jest ich pewny mój umysł"
Leci mi już 8. miesiąc tu w Szkocji, a ja dalej nie progressuje z angielskim, wkurza mnie to. Nie wiem czy to ze mną coś nie tak, że nie mogę się dobrze osłuchać z tym językiem. Wydaje mi się, że mówię/piszę tak samo jak w dniu kiedy tu przyjechałam. DNO. Jestem człowiekiem nie skazanym na jakikolwiek sukces. "Wiem, że najlepiej idzie się z kimś obok. Wiedzą to moje stopy" utożsamiam się z tym bardziej niż kiedykolwiek wcześniej #łzy,znowu.
Na moje dzisiejsze sentymenty idealnie będą pasować "Światła miasta" i wino, które już prawie 3 tygodnie stoi na półce, które dostałam na imieniny. A jutro, przez niewyspanie, będę miała problem, żeby się zebrać i wstać rano, żeby biegać. "Kolejne plany, w kurwę, pizdę"



sobota, 5 kwietnia 2014

1/04/2014 Nie mogę uwierzyć, wciąż to do mnie nie dociera... odwiedzę Cię M. - masz to jak w banku.
"klnąc na Boga, czemu to się nie przytrafia skurwysynom?"