poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Trochę wspomnień wczoraj się pojawiło, czasu było wprost proporcjonalnie, więc pisze dziś. Wstałam rano jak zwykle, poćwiczyłam nieco swoje XXXXL ciało, ruszyłam nowymi trasami po tej wiosce, jak zwykle musiał mnie spotkać jakiś incydent(jak to mnie), wróciłam, ogarnęłam spore śniadanie (ok, nazwijmy je Wielkanocne). Słuchawszy muzyki od The Beatles, polski rock, przez Michael'a Jackson'a po Linkin Park i ostatni album Oddisee, spojrzałam na znajdujące się w jadalni tulipany (które moim skromnym zdaniem są cudowne, a na kwiatach się nie znam i nie przepadam się nimi zajmować, tak samo jak żadnymi robótkami ogrodowymi) ogarnęła mnie myśl o moim przyjacielu, bo przypomniałam sobie dzień, w którym dostałam od Niego właśnie te piękne kwiaty koloru żółtego. Niby nic wielkiego, niby zwykłe kwiaty, ale to był pierwszy raz w życiu kiedy dostałam od kogokolwiek kwiaty. Kwestia nierozwikłana po dziś dzień z paru względów, ale kiedyś może zdążę o tym pogadać. Za to późnym wieczorem kiedy zaczęłam się ogarniać, żeby iść spać z okna widziałam parę zakochanych, szli trzymając się za ręce. Niby zwykły widok, jest tyle zakochanych ludzi, jest tyle par, które się trzymają za ręce, ale chyba ten wieczorny klimat sprawił, że było w nich coś pięknego i choć nie powinnam to przyglądałam się im do samego końca, kiedy zniknęli mi gdzieś za obramowanie okna.
Za to dziś, przebudziłam się dziś bez budzika o 8, ale spojrzałam za okno - pogoda ujnia, wiec uznałam, że nie opłaca się wstawać tak wcześnie i znów poszłam w kime na godzinę. Śniadanie, muzyka ćwiczenia, prysznic i czas dla siebie. Ale trzeba coś ogarnąć, bo nie chce spędzić całego dnia przed laptopem. A jutro znów do szkoły, dafaq.

Dziś na playliście Quebonafide:
Dzięki użyciu czołówki z Breaking Bad mam wrażenie, że zaraz włączy mi się ten serial i usłyszę głos Jesse'ego i Walter'a :D może kiedyś znajdę czas, żeby dokończyć trzecią serie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz