środa, 21 września 2011
Może tak.. chciałam tutaj napisać o sobocie, która była już dawno. Napiszę, ale chyba nie dziś, bo muszę napisać na świeżo, czyli o dniu dzisiejszym. Nie sądziłam, że będzie on aż tak pojebany, a jednak mógł być bardziej. Nic innego tylko się zajebać! Już tak przeklinam dzisiaj, że to jest szok. Nadrabiam cały tydzień albo i dwa. Kurwa! Nie wiedziałam jak się traci zaufanie do bliskiej osoby i dziś już się dowiedziałam, niestety. Tysiąc myśli na minutę, najchętniej bym z tej matmy wyszła, wgl z całej szkoły i gdzieś poszła, uspokoić się, przemyśleć wszystko. Dobra, fajnie. Zależy mu, kocha mnie, super fajnie. Wie, że nie lubię tego, że pije. Mówiłam mu, żeby tego nie robił to kurva nie. I teraz jest jak jest. Ale co najgorsze.. nie mogę się na niego obrazić, nie odzywać się.. cały czas Go kocham, tylko teraz.. zmieniło się dużo. Kiedy na niego patrzę widzę to jak się z nią całuje i to mi cholernie nie daje spokoju. Dobra, próbuję zapomnieć o tym, ciężko jest. Ale trochę się cieszę, że mi o tym powiedział, tzn. sam by tego w życiu nie zrobił. Gdyby nie wziął mi telefonu i nie czytał moich sms-ów nigdy bym się o tym nie dowiedziała i też jestem kurwa z tego powodu zła, żyłabym teraz nie wiedząc tego znaczącego jak dla mnie faktu. Aaaaa! Zabijcie mnie błagam! Najbardziej zjebany dzień i akurat po moich urodzinach. Już od dwóch lat mam takiego zajebistego pecha i zawsze przez chłopaków. Chociaż tutaj jest zupełnie inna sytuacja. Co mogę zrobić, nadal Go kocham, nie wiem czy dobrze robię czy źle, okaże się później. Jak na razie zapominam o tym, ale nie do końca mu to wybaczam. Alkohol i te sprawy - dobra, ale nie mogę tak łatwo wybaczyć, za bardzo Go kocham, a z resztą jeśli Mu naprawdę zależy to zrobi może nie wszystko, ale dużo, żeby to naprawić, przynajmniej mam taką nadzieję. Co do naprawiania.. w drodze do domu mi się włączył Grubson "Naprawimy to" i mi się to skojarzyło z daną sytuacją, tak jakby. No, ale nic. Cieszę się, że ten dzień już się kończy, mam nadzieję, że jutro będzie lepszy. Chyba, że w jakiś dziwny i niespodziewany sposób umrę o.O idę jeść czy coś. Tak bardzo chcę napisać o sobocie, to był taki cudowny dzień, ale następnym razem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz