sobota, 27 sierpnia 2011

No i dzień spędzony na świeżym powietrzu. Byłam w cz-dz, spotkałam Szymona, ale było mi go ciężko rozpoznać, zmienił się.. a przecież to mój sąsiad xD Później miałam kosić, ale mi się nie chciało, a poza tym tak mnie ręce bolały i nadal bolą, że nie dałabym rady. Chociaż grabić też mi się nie chciało, męczyłam się łącznie 2 albo i 3 godziny, ale się trochę uporałam. Pogoda się trochę zepsuła - niedobrze ;/ Siedzę na tym facebooku i wszyscy się tak jarają tymi dniami jakby nie wiem co to było. Nie byłam i jakoś mnie to nie rusza, chociaż jutro bym chciała, bo jeśli miałabym się widzieć z Tomkiem to wiadomo. Po tej naszej rozmowie odczułam, że za mną tęskni.. może nie bardzo, ale trochę. Jeszcze parę dni i do tej szkoły trzeba iść.. już się trochę przygotowywałam psychicznie na to, ja chcę jeszcze wakacji. I tak właściwie te wakacje były i są jak najbardziej udanymi wakacjami, tak jak mówiłam tak też było. Były wyjątkowe? Bardzo wyjątkowe. Jutro może dni cz-dz, w poniedziałek może basen albo bb, we wtorek i środę planuję ostatnie dni chillowania, chill nad chillami ma być, w końcu ostatni dzień wolności od nauki, bo później już trzeba się wziąć ogarnąć do szkoły. Trzeba coś przekąsić, bo z tego wysiłku zgłodniałam jak nigdy. A to zdjęcie, które się podobało Tomkowi prawdopodobnie najbardziej:


xoxo,
 Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz