When i get sad, i stop being sad and be awesome instead. True story.
wtorek, 30 sierpnia 2011
fajnie.
Ustawiłam sobie budzik na 10:20, oczywiście budzik wyłączyłam i poszłam spać dalej, ale nie na długo, bo zaraz dzwonił do mnie Tomuś, żebym pojechała do niego do cz-dz i normalnie bym nie pojechała, ale tak się złożyło, że dziadkowie jechali to pozbierałam się w 10-15 min. i byłam w czecho. Widzieliśmy się godzinę, jak zwykle było słodko, z resztą jak zawsze z nim :* A później piekło, czyli Martyna i Baśka w tym samym autobusie -.- jak te dziewczyny mnie wkurwiają! To jest nie do pojęcia jak bardzo! I to moje udawane " gratuluję, że zdałaś".. jakie to było sztuczne i nieszczere, każdy głupi by się zczaił, ale nie ona. Aaaa! Wkurzyłam się, ale nic. Te dwie.. osoby należą do grupy osób, które o mnie za mnie mogłyby nie istnieć -.- serio. Jutro może "podwójna randka" :D obyobyobyobyoby. Nie mogę uwierzyć, że jest wtorek, a już w czwartek trzeba iść do szkoły. Normalnie jakoś zawsze czułam, że się zbliża rok szkolny, a w tym roku nic, kompletnie nic, pełen luz chillout. Zdałoby się coś tą szkołą zainteresować, ale mi się nie chce, na prawdę. I znowu nic nie wiem, i znowu zaczęło mi bardziej zależeć i znowu będę smutna, jeśli to się wszystko nagle skończy, nie chcę tak. Kocham Go.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz