wtorek, 11 października 2011
Nie ma źle, jest dobrze. Dziś bym prawie zaspała, drugi raz w tym roku, ale udało mi się, ledwo co zdążyłam, ale zdążyłam. Pierwszy różaniec zaliczony - fuck yeah. Ale myślałam, że w połowie wyjdę z Kościoła, bo chyba zapomniałam rano tabletki i tak jakby lekko mi świat kręcił, ale dałam radę ^^ żeby iść na nogach, do szkoły, 4 km.. matko -.- ale to tylko ja tak potrafię. Jem czekoladę, no a później Tomek komentuje, że gruba jestem xD "brzuchol" i te sprawy :* cieszę się, że Go.. mam? albo inaczej.. że jest przy mnie. Idę, a zasnę pewnie jak zawsze o 24.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz