wtorek, 1 listopada 2011

tak jakoś pusto i obojętnie.

1 listopada, no tak. Chyba jeden z niewielu dni, których nienawidzę. Tak bardzo smutno, tak wiele myśli, więcej niż na co dzień, kilka łez, pytań bez odpowiedzi, chwil zwątpienia.. postanowiłam sobie, że dzisiejszego dnia wyjątkowo nie będę płakać "z tego powodu" jednak moje obietnice poszły gdzieś na bok i jak zwykle musiało się stać tak, a nie inaczej. Jeszcze tylko 5 godzin do końca tego dnia, a jutro może nie gorszy dzień od dzisiejszego, ale też nie za dobry. Teraz dokańczam z chemii i powiedzmy, że mam spokój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz