Czyżbym wspominała kiedyś o zostawieniu sentymentów na bok? Ostatecznie jest to nie realne do spełnienia. On ma trudny charakter, ja mam trudny charakter. On uważa, że nic nie jest, ja uważam, że dużo jest. On uważa to za żarty, ja nie lubię takich żartów. Bla,bla,bla.. nie chcę, żeby było tak ja jest teraz, cholernie nie lubię kłócić się/ nie rozmawiać z osobą, na której mi zależy. Chyba, że jemu już nie zależy -.- bo jak na razie dużo na to wskazuje.
+ no to coś po 21.
nic nie umiem na historię, niemiecki i religię, świetnie. Teraz się przekonałam, że moje policzki są uczulone na łzy, ale trudno. Dobrze, że istnieje coś takiego jak 'myśli', bo nie chciałabym, żeby ktoś, ktokolwiek wiedział o czym myślę cały dzisiejszy dzień. Przykre, ale prawdziwe. I tu nie chodzi tylko o jedną rzecz, dzięki tej jeden powstało kilka innych, a poza tym wcześniej też ich było parę, a teraz to tylko taka kumulacja tego wszystkiego. A najgorsze jest to, że będzie lepiej tylko kiedy wydarzy się to o czym myślałam. Dziękuję p. Kluz za lekturę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz