Nie potrafię być kusząca, seksowna, nie potrafię uwodzić, żadna ze mnie sex-bomba. Nie używam szminek, żeby kusić swoimi ustami, ani też nie kryję pod pudrem swoich niedoskonałości. Prędzej można powiedzieć, że dobra ze mnie chłopczyca. Lubię wygodne trampki, posiedzieć z miską chipsów i butelką coli przy dobrym meczu przed tv albo pooglądać jak w okolicy chłopaki grają sparing. Lubię rozmawiać o samochodach i z chęcią obejrzałabym jakiś rajd. Ale co z tego jak i tak wszyscy oglądają się za seks-sztuniami, umalowanymi i wyzywającymi? Zaczepiają je, zagadują, smsują, facebookują itp. A ja i tak będę uważana za dziwną, przeciętną, słabo ubierającą się dziewczyną, o przeciętnej figurze, na którą nikt nigdy nawet nie popatrzy. Ej co jest? Ja już wątpie we wszystko, w cały ten świat, ludzi i rzekomych artystów, którzy świecą tak naprawdę tylko tym co uważają za swój największy atut i to na pewno nie jest inteligencja. Wyjścia są dwa: albo zostać pustą lalą, dla której najważniejsze są kosmetyki i to co ma na sobie ubrane albo to olać tak jak do tej pory i być dalej niezauważona i niedoceniona. Odpowiedź jest chyba prosta. Pozdro dla takich dziewuch i sorry, ale to nie dla mnie. I pozdrawiam facetów, którzy na takie lecą. Patrzcie co za hejty hejty.
"ja po prostu czasem chce odejść jakieś 300 mil stąd,
licząc, że tam wszystkie wady tego świata znikną"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz