Co za dzień -.- czuję się źle. wczorajsza noc - łzy, dzisiaj omal w szkole się nie popłakałam. Tylko dlaczego? Może przez to co odczuwam, a może to tylko 'hormony', a może przez słowa, które mnie wcale nie śmieszą. Z reguły nie biorę nic na poważnie, ale już od jakiegoś czasu stało się to przesadą. Cholera, nie tak to wszystko miało wyglądać. Ale wiedziałam, że tak będzie. Nie jest mi smutno z tego powodu, że ze mną nie rozmawia, nie pisze, że nie jest tak jak było, że prawdopodobnie, a raczej napewno mnie nie kocha. Zrozumiałam to już dawno, ale teraz jest jeszcze dziwniej niż.. a z resztą. Przyjaciele kurwa się znaleźli -.- miałam nie płakać.. nawet miś nie pomaga. I chyba już zrozumiałam co mnie "boli". Niech mnie ktoś przytuli ;(
a jutro.. wiem jak miało wyglądać, ale.. nie mogę, muszę odmówić. Jutro siedzę w domu i zamulam, czyli nic nowego. Leci już 20- ty dzień i znowu nie znalazłam nic dobrego. Beznadziejnie się ten rok zaczął, proszę o poprawę..szybko :|
true story.
takitamnieogarniętyryj.
moja nuta na dziś:
+ część notki pewnego kolesia z fotobloga, którego notki nie raz mi już pomogły, kiedy się źle czułam lub itp.
"Wiecie, życie bywa przeróżne. Raz jest cudowne, przytula nas rano i wieczorem, innym razem strzela nam kopa w dupe, czasem i w twarz. Tylko, czy ktoś obiecywał nam, że będzie łatwo? Nie. Trzeba ciągle walczyć, ciągle żyć. Nie żyć przeszłością, tym co było. To było i już nie wróci. Nigdy nie wróci, nie ma takiej opcji. Pomimo jakby nie było źle, nigdy nie wolno się poddać. Będąc na dnie, przynajmniej nie możemy spaść niżej, mamy pewny grunt pod sobą. Brzmi to dziwne, ale w każdej sytuacji należy dostrzegać pozytywy. Chociażbym nie wiem jaka to była sytuacja, zawsze. Dostrzeganie plusów, pozytywów, zawsze pomaga nam w odbudowaniu się. Róbcie wszystko by uśmiechać się przez łzy, zwycięstwo macie wtedy gwarantowane. Wiadomo, nie łatwo. Ale zawsze trzeba próbować, przegrani nie żyją. I żyć nigdy nie będą, chyba, że nagle zmieniam siebie całego. Ale charakter kształtujemy od małego, swoimi poczynnianami, zachowanie, towarzystwem, gatunkiem muzyki... Więc ciężko się zmienić mając X lat. Bardzo ciężko, ale może dałoby radę, cholera wie. Ja nie planuje się zmienić, jestem świadom swoich wad, ale nic na nie nie poradzę, jedyne co pozostaje mi akceptować siebie takiego jakim jestem. I wam też to polecam, bo nie ma osób idealnych, no z wyjątkami ale to taaaaaaaaaam. I wracając do tego co pisałem trochę wcześniej, mimo wszystko trzeba żyć. Nie wolno się zamykać sobie, ludzie, pomagajmy sobie nawzajem. Czasem zwykła rozmowa może dać piekielnie dużo. " Bo wiecie to jes tak, że zapatrzeni jesteśmy kurde wszyscy w te monitory i nie rozmawiamy ze sobą nawet, już, w tej chwili. Nawet ze sobą nie rozmawiamy, nie, trzeba to zmienić ludzie. Zacznijcie ze sobą rozmawiać ludzie, nie przez komunikatory tylko na żywo, po prostu, spotkać się i kurde pójść gdzies razem, umówić się, zobaczyć tą niewidzialną część ". Naprawdę, rozmawiajcie ze sobą. Nie bójcie się pomocy czyjejś, spróbujcie dać sobie pomóc. Rozumiem, niektózy się boją i takie inne tyrdymały. Ale czego wy się boicie? Nie ma się czego bać, uwierzcie. Trzeba żyć. Stare przyjaźnie? PFFFFFFF, jebać. Że to tak brzydko określe, ale to jest jedna z gorszych rzeczy jakie można wspominać. Ale wspomnienia żyją w nas, nie zawsze potrafimy je zabić, taka nasza ludzka natura. Ale jeśli wspominacie z odpowiednim podejściem, żaden problem."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz